Jak przeklinali nasi przodkowie?

Histmag.org | dodano: 2014-02-10 (14:59) 17 opinii Jak przeklinali nasi przodkowie? (fot. Wikipedia/Na zdjęciu obraz "Wywłaszczenie chłopów w Austrii")
  A A A
Przekleństwa, obelgi, bluźnierstwa, wulgaryzmy nie są domeną wyłącznie współczesnego języka. W epoce staropolskiej przeklinano na potęgę, a najbardziej znane polskie słowo na „k” było używane nie rzadziej niż na współczesnej przeciętnej polskiej ulicy. Co ciekawe, za nazwanie dziewczęcia... „kobietą” można było tęgo oberwać!

Od początku rozwoju cywilizacji wszelkie formy obrażania czy przeklinania istniały w języku ludzkim przyjmując mniej lub bardziej oficjalny charakter. Istnienie przekleństw historycy języka wiążą z wiarą ludzi w moc słowa, zwłaszcza rozpatrywaną w kontekście magicznym. W starożytnej Mezopotamii wierzono, że złorzeczenie nie jest jedynie formą agresji werbalnej, ale jednym z działań mających osłabić wroga. Sądzono, iż każde przekleństwo realnie oddziałuje na człowieka i pozbawia go nie tylko dobrego samopoczucia, ale także sił witalnych.

Użycie wulgaryzmu miało więc nie tylko wymiar czystej ekspresji, ale pojmowane było jak każde możliwe działanie człowieka krzywdzące innego. Uderzenie pięścią lub mieczem powalało przeciwnika, ale taką samą moc mogło mieć słowo wypowiedziane gniewnymi ustami. Dosadne słownictwo było zatem zaklęciem, magiczną formułą, której ze względu na rzekomą siłę starano się unikać. Stąd zapewne bierze się patrzenie na wulgaryzm jako na nieprzyzwoity i niezgodny z normami etycznymi element naszego słownictwa. Dodatkowo, użycie przekleństwa wiązało się zazwyczaj ze złamaniem pewnego tabu – powołaniem się na istotę pozaziemską lub podważeniem obowiązującego ładu społecznego. Bano się więc, że przeklinanie ściągnąć może nieszczęścia i kary boskie. Z tego właśnie powodu w starożytnym Izraelu zakazywano używać boskiego imienia, uważając, że właściwy wymiar może ono uzyskać tylko w sytuacjach sakralnych.

Przekleństwo czy wulgaryzm jest więc nie tylko złamaniem zasad językowych. Można wręcz powiedzieć, że uważanie go za błąd językowy wynika z okoliczności kulturowych, a nie z samego faktu, że takim błędem faktycznie jest. To, że we współczesnym świecie słowa „bluźnierstwo”, „kalumnia”, „złorzeczenie” uważamy często za synonimy – pomimo, że w historii oznaczały bardzo konkretne rzeczy – wynika m.in. z tego, że wszystkie pochodzą od wiary w siłę wypowiadanych dźwięków – zarówno pozytywną jak i negatywną.

Finezja przekleństw

Nie oznacza to oczywiście, że w dawnych czasach nie bluźniono. Owszem nasi przodkowie ciężkiego języka używali nie mniej chętnie niż my. Działo się tak dlatego, że każdy wulgaryzm jest chyba najlepszym sposobem wyrażania negatywnych emocji i pozwala doskonale wyładować tkwiącą w nas agresję. Dodatkowo, w dziedzinie złorzeczeń człowiek był niezwykle twórczy, żeby nie rzec… finezyjny. Gama nieprzyzwoitych słów, jakich używano, żeby kogoś obrazić albo wyrazić swoje niezadowolenie, była nieskończona i znacznie bardziej rozwinięta niż dzisiaj. Oczywiście, przyjmowały one bardzo podobne schematy jak te współczesne.

Po pierwsze, przeklinano używając imion boskich i świętych. Spoglądano więc w niebiosa krzycząc „przebóg”, „dalibóg”, lub – co bardziej wykształceni „sancte Deus”. O ile taki sposób przywoływania Boga można było uznać za w miarę akceptowalny, to nasi przodkowie lubowali się w tworzeniu konstrukcji, w których sacrum łączono z profanum. Żartowano więc z kropideł nazywając je „trzmielowym kijem”, bądź też wołano na intymne części ciała różnych świętych.

Równie chętnie wysyłano kogoś „do diabła”, życzono rychłej śmierci czy pochłonięcia przez piekielne ognie. Krzyczano „bogdaj cię zabito”, „bogdaj mu zaległ na usta wrzód”, „bogdaj nogę przy samej przyłaziła dupie”. Czasem – w akcie desperacji – odnoszono te słowa do samych siebie, przeklinając dzień, w którym przyszło się na świat. Z religii korzystano też chcąc pokazać swoją wyższość nad innymi. W staropolskim kręgu kulturowym obraźliwe mogło być wyzwanie od „Mahometa”, „psa bisurmańskiego”, „pohańca sprośnego” czy „heretyka”. Ceremonie katolickie protestanci wszelkiej maści uwielbiali nazywać „gusłami” lub „kuglarstwem”, czym katolicy rewanżowali się nazywając protestantów „kacerzami”.

Aby wzmocnić swoją niechęć do jakiejś osoby albo jej zachowania, najczęściej używano słów związanych z fizjologią człowieka. Można było więc na kogoś „rzygać” lub „plwać”, bądź też „oblewać gnojem”, a w najgorszym przypadku kazać komuś„żreć gnój” albo „świże gówno brać w zęby”.

Chętnie także pozbawiano godności ludzkiej przyrównując do zwierząt. I tak „chrapano jak świnia”, lub było się zwyczajnym „psem”. Nazwanie kogoś imieniem przyjaciela człowieka uważano za zniewagę okrutną, choć z dzisiejszego punktu widzenia dużo gorszy wydawał się nakaz „niechaj pije psia gówna”. W modzie było też używanie takich pojęć jak „niemota dzika”, „padalec”, czy „borsuk”. Gdy już zbesztano innego porównując go do zwierząt, uprzednio „wylewając na niego pomyje”, to sięgano oczywiście do kontekstów i podtekstów seksualnych.

Polub odkrywcy.pl na Facebooku

1 2 z 2
oceń
tak 37 92.5%
nie 3 7.5%

Podziel się



Opinie (17)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~swój 2016-11-07 (20:45) 2 miesiące 16 dni 7 godzin i 12 minut temu

kiedyś w szpitalu... jeden drugiego wyzywał... blać twoju mać...wielokrotnie... myślałem że to jakaś modlitwa..

odpowiedz

0
0
~Mela 2016-09-03 (22:29) 4 miesiące 20 dni 5 godzin i 28 minut temu

Ale się zdziwiłam. Myślałam ,że k..wa to całkiem nowoczesne"słowo".

odpowiedz

0
0
~zdradziejski pies 2016-01-23 (10:58) 1 rok 16 godzin i 59 minut temu

azaliż powiadam iż zacne to to

odpowiedz

0
0
~stasiek 11 2015-08-30 (16:56) 1 rok 4 miesiące 24 dni 11 godzin i 1 minutę temu

trzeba go zawołać

odpowiedz

2
1
~Jopek32 2014-02-12 (16:47) 2 lata 11 miesięcy 11 dni 11 godzin i 10 minut temu

"Ty psie!" - Moje ulubione

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

33
1
~góral 2014-02-10 (19:38) 2 lata 11 miesięcy 13 dni 8 godzin i 19 minut temu

Chędożcie się

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

6
0
~powiatowy 2014-02-24 (15:58) 2 lata 10 miesięcy 30 dni 11 godzin i 59 minut temu

Autor niestety nie odróżnia przekleństwa (klątwy, złorzeczenia, etc.), będącego formą życzenia komuś niepowodzenia, od zwykłych wulgaryzmów czyli słów używanych przez prostaków - łac. vulgaris = prostacki, prymitywny. Owszem w języku potocznym przyjęło się zrównanie przekleństwa z wulgaryzmem ale rzetelność dziennikarska wymaga obiektywnego przedstawienia informacji (tak mi się przynajmniej wydaje).

odpowiedz

9
1
~cccc 2014-02-13 (14:46) 2 lata 11 miesięcy 10 dni 13 godzin i 11 minut temu

oby ci się na wszystkich czterech gipsach podpisywali

odpowiedz

12
0
~gazda 2014-02-13 (09:48) 2 lata 11 miesięcy 10 dni 18 godzin i 9 minut temu

teraz jestesmy bardziej konkretni , h i p wystarczy na określenie wszystkiego i wszystkich

odpowiedz

6
4
~lolek 2014-02-13 (00:31) 2 lata 11 miesięcy 11 dni 3 godziny i 26 minut temu

i co w tym śmiesznego, tyle w ludziach agresji i nienawiści, jakie to przykre

odpowiedz

6
1
~sebą 2014-02-12 (05:24) 2 lata 11 miesięcy 11 dni 22 godziny i 33 minuty temu

nie ma to jak korwa mać !

odpowiedz

12
1
~Znawca 2014-02-11 (16:56) 2 lata 11 miesięcy 12 dni 11 godzin i 1 minutę temu

Dawno się tak nie uśmiałem.

odpowiedz

Szukaj w serwisie

Regulamin serwisu odkrywcy.pl

Zobacz także

Bądź z nami na bieżąco