"workiem pełnym reakcji fizyko-chemicznych"jest zapewne mózg autora tego artykułu poddany bezwolnym dywagacjom które z nauką nie maj anic wspólnego.Człowiek jak najwyzszy szczebel ewolucyjny obdarzony jest przede wszystkim uczuciami które sa czyms wiecej niz przemiana oksytocyny w acetylocholinę i wymianie dopamin..Mózg jako najwyżej zorganizowany wsród ssaków bezwolnie podlega reakcjom bologiczno fizyczno chemicznym ale w funkcjonowaniu człowieka wazna jest intuicja inrteligencja kojarzenie faktów i swoiste obdarzanie uczuciem które jest w pełni swiadome nie tylko dlatego że za powstaniem człowieka stoi Bóg i ewolucja..radzę sie dokształcić@!!
Jest możliwe że jest właśnie tak jak opisuje ten artykuł.
Według mnie jesteśmy częścią wszechświata która sama się steruje Każdym z nas bez wyjątków.
I tak jak my wybieramy czy pójdę w lewo czy w prawo tak na słońcu dochodzi do wybuchów jądrowych a ziemia kręci się w okół słońca i własnej osi i na tej samej zasadzie dochodzi do różnych zjawisk w przyrodzie - przyczyna skutek to prawa rządzące wszystkim czasem i przestrzenią. istnieją 2 teorie 1 to że istnieje coś co wszystkim steruje coś co ma wolną wolę i władzę nad przestrzenią i czasem, i nie koniecznie jest to bóg lub bogowie. 2 to po prostu to że wszechświat istniał zawsze i steruje się sam tzn. wielki wybuch rozszerzenie do maxa i nagle skurczenie i znów wielki wybuch i tak od zawsze i na zawsze Rozumiecie o czym mówię ? ps. nie różnimy się niczym od zwierząt prócz technologi zachowania społeczne są zawsze takie same po prostu szybciej się rozwinęliśmy.
Myślę , że zwierzęta maja takie mózgi jakie im są potrzebne do życia. Ludzkie mózgi prawdopodobnie działają na tej samej zasadzie. Zastanawia mnie jedna rzecz.Nasza świadomość tak bardzo ulega sugestii przywódców, Nie potrafimy samodzielnie myśleć. Uważamy , że co napisane to święte.
ja nie uwazam tego co napisane za święte <rotfl> a co do ulegania sugestii przywódców, to taka nasza (uogólnienie) natura. Po prostu wydaje mi sie ze na pewnym etapie było nam to potrzebne, aby sie uchronić przed zjedzeniem przez stado wilków. Musielismy wtedy zaufać przywódcy.
Czyli procesy chemiczne, a o tych mowa w sposób radykalny wiążemy z tablicą Mendelejewa, a tam jest mnóstwo materiałów chemicznych-znanych to istnienie radykalnych procesów sterowania tymi związkami jest dość zrozumiała, co akurat w odniesieniu do tzw. bodźców środowiska stanowi zupełnie inną dziedziną również nauki. Inna kwestią jest oddziaływanie pośrednie w struktury chemiczne, które nazywam w sposób bardziej zrozumiały,,chemicznym" i jeśli jesteśmy tablicą związków chemicznych i dorzucić oddziaływanie, to przełamujemy związki przyczynowo-skutkowe i powstaje nowa forma chemiczna o zupełnie innej formie chemicznej, co w świetle artykułu można przyjąć za dziwną, ale prawdopodobną. A jak dorzucić element oddziaływania struktur chemicznych i zamiany to powstaje forma zupełnie o nowych strukturach. Zapachniało nową teorią rodem z terminatora tylko w odniesieniu do genetyki o zdolnościach pamięciowych i nauki o innym podłożu. Wyobrażacie sobie żywy organizm, który bądź pod wpływem czynnika zewnętrznego lub własnego zamienia się w czysty metal jako obrazowość w całości.
No mnie przeraziło, ale widać pewien wątek przełamania wątku-skutek rodzi przyczynę, co pewnie jest wątkiem braku zdrowego myślenia, co zapewne jest znane z wielu teorii, które z czasem i tak zostały podparte w sposób naukowy, a co świadczy na korzyść, że jednak forma ewolucji przybiera kierunek mknący do przodu.
niech mi ten naukowiec wyjaśni, jak to jest że jeden neuron zawiera jedną informację i przesyła ją do drugiego neuronu (ale coś ten neuron musi napędzać, ale co ? jakaś energia, ale jaka ?) więc w każdym neuronie jest informacja, wszystkie wymieniają się informacjami między sobą, ale żaden neuron nie jest zależny od jakiegoś nadrzędnego neuronu nim sterującego, więc to co ten naukowiec gada, to zwykły stek bzdur, faktycznie, mózg steruje przemianami biochemicznymi, faktycznie jesteśmy więźniami swojego umysłu (ponieważ w obecnej rzeczywistości w naszym mózgu zamknięta jest nasza świadomość - mógłbym się też rozpisać nad przeznaczeniem, otóż przeznaczenia NIE MA !!! - to tak w skrócie), ale w tym umyśle mieszka świadomość, a nośnikiem tej świadomości jest nasz mózg, gdy człowiek lub jakieś zwierzę umiera, ta energia (świadomość opuszcza nasze ciało) i mózg jako biologiczne narzędzie przestaje w tym momencie funkcjonować, zamiast bredzić bzdury, niech ten naukowiec spróbuje "złapać", "podejrzeć" i opisać ową energię napędzającą nasz mózg, ponieważ bez tej tajemniczej energii nikt nie jest w stanie funkcjonować - ta energię możemy nazwać świadomością, albo duszą - absurdem jest stwierdzenie, że całe moje życie zależy od chemii... to tak jakby powiedzieć, że zrobiłem coś w moim życiu bo miałem taki odczynnik chemiczny w mózgu, na moją świadomość i decyzje nie decyduje chemia, tylko "ja" jako wewnętrzne "ja" czyli moja świadomość, natomiast nie zaprzeczę, że ruchy kończynami wykonywane przez nasze ciało są podejmowane przez impulsy elektryczne pochodzące z naszego mózgu, dygresją dla tegoż naukowca dam to, niech wyjaśni skąd pochodzą nowe pomysły i idee w ludzkim mózgu, niech pominie aspekt biologiczny, bo to nic nie da, nie ma czegoś takiego, że jakiś odczynnik chemiczny zawiera sam w sobie porcję informacji do nowego pomysłu, ten odczynnik chemiczny służy tylko i wyłącznie do prawidłowej pracy organizmu i tylko tyle i aż tyle, świadomość ludzka to inna domena, to nie jest domena obecnej nauki, to wykracza poza obecną naukę
To sprawka kosmitów o których wiele słyszeliśmy z legend i opowieści. Dziadek opowiadał jak ukradli do swych badań w sposób tajemniczy całą cysternę alkoholu i do dziś jest to owiane tajemniczością, a wszystkich, którzy wypytują o cysternę, pochłania czeluść, a to co piszesz, to najzwyklejsza w świecie ewolucja, czyli długość życia pomnożona razy współczynnik doświadczenia, chyba że chodzi o cysternę.
Gdybyśmy nie mieli wolnej woli, byłoby to zaprzeczeniem Boskiej miłości do nas. Bóg bowiem dając nam wolną wolę pozwolił wybierać, czy Go kochamy i postępujemy według jego zamysłów, czy go odrzucamy. To, że go odrzucamy jest przyczyną całego zła na świecie. Nikt więc nie może powiedzieć, że np. obozy koncentracyjne to wina Boga, bo to wina ludzi, którzy w swojej wolności Go odrzucili. Wolna wola zatem jest nieodłącznym elementem naszego człowieczeństwa i pięknym darem Boga :)
Dobrze, ale to bogowie świadomi i osobowi są bzdurą jeszcze większą, zatem gdzie widzisz sprzeczność? Bioinzynieria jest namacalna i możliwa do badania. Bóg - nie.
Przecież to żadna kontrowersja! Jest to jak najbardziej poprawne i szczerze mówiąc bardzo prawdopodobne wyjaśnienie. Dodałbym, ze w sterowaniu biorą udział nie tylko bodźce chemiczne ale także sygnały elektryczne w mózgu. Człowiek ma "wolną wolę" w nie większym stopniu niż autonomiczny robot przystosowany do samodzielnego badania otoczenia. Oczywiście, u człowieka procesy przetwarzania informacji są dużo bardziej rozbudowane niż u robotów, które współcześnie konstruujemy, ale zasada jest ta sama: "wolna wola" to nic więcej niż wynik działania algorytmów decyzyjnych w procesorze albo w mózgu.
W dzisiejszym świecie mówi się że za takie "rzeczy" miłość, nienawiść itd. odpowiedzialny jest tylko mózg. No właśnie nie tylko (może ma i w tym jakiś udział) ale tak na dobrą sprawę zaczyna odrzucać się świadomość, wolną wolę (obojętnie jak co nazwiemy) uczucia itp. Inaczej mówiąc próbuje się wyeliminować "sferę duchową" z życia człowieka. A szkoda...
O ile odrzucimy koncepcję Boga i duszy, którą posiadamy. Bo wtedy to całe nasze myślenie - także to świadome, to reakcje chemiczne i elektrony płynące przez nasze neurony. Te elektrony "wytwarzają" naszą wolną wolę. Chyba że przyznamy, że tym całym bałaganem rządzi nasza dusza.
ten artykul pisal jakis analfabeta, mnostwo bledow i bylejakich stylistycznie wyrazen ! naprawde przydalaby sie wam korekta !
Najbardziej niepojeta istota ludzkiej natury jest jego swiadomosc.
To to scisle poczucie JA ,to to cos co czuje i doswiadcza.
Mozna wyjasnic wiele procesow zachodzacych w ludzkim umysle, poznac procesy myslowe jak zapamietywanie, dzialanie podswiadomisci itd.
To sa moim zdaniem stosunkowo proste problebmy z ktorymi nauka poradzi sobie
predzej czy pozniej.
Najwiekszym problemem w moim odczuciu jest zrozumienie lub zbadanie
swiadomosci.Czy w ogole mozna w jakikolwiek sposob zbadac ludzka swiadomosc?
Skad wiesz ze nie jestes jedyna swiadoma istota na swiecie?
Skad mozesz wiedziec czy inni ludzie to nie sa zombies,
czyli ze zachowuja sie jak Ty, mowia ze doswiadczaja ze czuja ,ze sa swiadomymi istotami ludzkimi a tak naprawde sa tylko biologocznymi maszynami bez swiadomosci prawdziwie doswiadczajacej zycia?
My tylko mozemy zakladac ze inni ludzie to istoty ze swiadomoscia
ale nie ma na to zadnego sposobu aby zbadac i stwierdzic tak na pewno.
Gdybysmy kiedys zaladowali z cala dokladnoscia ludzki mozg do jakiegos super-
Komputera stwarzajac doskonala replike czlowieka ktory by sie zachowywal jak my
Mowil ze jest swiadomym bytem,czujacym i doswiadczajacym to jaka
mamy gwarancje ze to prawda?
Skad mozemy wiedziec czy to nie tylko jakby czysto mechaniczne, automatyczne reakcje bez prawdziwej swiadomosci w tym?
Czy mozna zbabac tak na pewno ze ludzka swiadomosc(dusza jak to nazywaja religie) jest smiertelna?
Swiadomosc moze przeciez istniec calkowice poza ta rzeczywistoscia jaka obserwujemy.Ostatecznie wszystko co postrzegamy to tylko obraz w ludzkim umysle.
to tylko subiektywna interpretacja rzeczywistosci.
Badajac wiec np.ludzki mozg ciagle obserwujemy tylko jego interpretacje jaka
powstaje w umyslach badaczy.
Kolory wydaja sie nam czyms obiektywnie istniejacym
Jednak wiemy ze swiatlo to tylko fale elektromagnetyczne.
Nie istnieje niebieski lub czerwony foton.Ta jakosc wylania sie calkowicie
w ludzkim umysle to czysto subiektywne doswiadczenie.
Muzyka to tylko drgania powietrza ktore mozg interpretuje jak muzyke.
Materia myslimy ze to solidne cos co mozemy dotknac i poczuc.
Jednak naprawde jak sie okazuje material jest tworem niematerialnym.
Materia to tylko jakies wielowymiarowe struny energi i informacji.
Wydaje nam sie ze co co postrzegamy zmyslami to wszystko co jest.
jednakze tuz przed nami moze rozciagac sie nieskonczony wielowymiarowy Multiverse ktorego nie jestesmy w stanie potrzegac swoimi ograniczonymi zmyslami.
Nie potrafimy nawet zrozumiec lub wymyslic mechanizm poznania rzeczywisctosci
istniejacej poza nami.
Tak jak materia okazuje sie wielowymiarowym niematerialnym czyms
to oczywisci musimy to stwierdzenia zastosowac takze do nas samych
a w szczegolnosci moze to odnosic sie do tego sczegolnego JA- ludzkiej swiadomosci.
Nigdy nie zbadamy do granic ostatecznych wszechswiat,
nie poznamy prawde o nas samych bo ona moze istniec calkowicie poza
postrzegana przez nas rzeczywistoscia.
Czy śmierć może być złudzeniem?
To ciekawe zagadnienie. Nie wiem, czy prawdy dowiemy się w chwili śmierci. Osobiście podejrzewam, że nie.
A póki co proponuję poczytać wszystko co pisał na ten temat Stanisław Lem - czytałem kiedyś i już nie pamiętam dobrze gdzie co i jak. Może "Księgi robotów", może "test pilota Pirxa"...
Czym jest życie, wyjaśniam ciekawym mojego zdania na uproszczonym (by łatwiej zrozumieć) przykładzie silnika spalinowego, który zbudowany jest z tzw. nieożywionej materii, czyli metalu, smarów itp. ... lecz wystarczy iskra elektryczna i zaczyna żyć: ruszać się, wydalać. Żyje lepiej lub gorzej w zależności od dostarczanego paliwa i warunków w jakich egzystuje. Świadomość zaś to coś jak prądy kontrolne, ze sprzężeniem zwrotnym - im bardziej skomplikowany mechanizm tym ich więcej. Pośród nich są też prądy błądzące, impulsy mogące doprowadzić nawet do samounicestwienia. A śmierć, to zwyczajny koniec: rdzewienie i przeistaczanie się w inne związki.
Jednak komplikacja ukladu nie gwarantuje powstania swiadomosci.
Mozemy tworzyc w przyszlosci komputery ktore beda myslaly
jak ludzie. Beda bardzo inteligentne,samouczacze sie,rozwijajace,
rozmowne i moze nawet
beda okazywaly uczucia jak ludzie.Byc moze beda zapawnialy nas ze sa bytami swiadomymi
ze czuja emocje itd.
jednakze w glebi siebie moga nie posiadac swiadomosci jak czlowiek
(a napewno nigdy tego nie zbadamy w zaden sposob) i prawdziwie i na zawsze pozostana tylko
komputerami maszynami do przetwarzania informacji ktorych NIKT
od wewnatrz nie doswiadcza naprawde.
Pytanie jakie czesto pojawia sie w roznych publikacjach to to
dlaczego swiadomosc w ogole isnieje i po co?
Przeciez zycie jak my mogloby totyc sie w ciemno -bez udzialu swiadomosci.
Zylibysmy jak zyjemy.Rozmawialibysmy.Walczyli.Kierowalibysmy sie instynktami lub doswiadczeniem zyciowym.
Moglibysmy sie rozwijac na wielu plaszczyznach bedac ciagle istotami czysto
biologicznymi bez swiadomosci bez tego poczucia JA, bez poczucia bycia kims
kto jest w glebi swojego umyslu i doswiadcza zycie.
Jednym z bardzo ciekawych zagadnien jakie mnie nutuje to
to czy swiadomosc (czy ludzka dusz jak kto woli) podaza za cialem.
Innymi slowy-wyobraz sobie eksperyment jakas teleportacja lub cos podobnego.
Twoje cialo zastaje rozlozone na atomy a pozniej dokladnie poskladane w innym miejscu.
I teraz pytania jakie nasuwaja sie to czy po tej teleportacji to ciagle bedziesz TY dokladnie ten sam
czy Twoja kopia?Czy to Ty bedziesz przeteleportowany czy bedziesz poprostu zabity a
ta osoba poskladana z atomow to tylko kopia bez Twojej swiadomosci(bez Ciebie w umysle)?
Jezeli kiedys powstanie teleportacja to jak to zbadac by nie zabijac ludzi
majac poczucie ze ich teleportujemy?
Moim zdaniem nie da sie tego zbadac.
Pozostaję przy swojej teorii prądów quasi-"błądzących". Jest to obszar wprawdzie jeszcze niezbadany, ale spodziewam się rozwikłania i tej zagadki. Na tej drodze podejrzewam jednak istnienie czegoś takiego jak bariera dźwięku, w znacznie gorszym wymiarze oczywiście.
Teoria wędrówki dusz jest urocza. Ile jednak tych dusz jest? Stała ilość we wszechświecie? Czy wciąż powstają nowe?
Śmierć z pewnością daje odpowiedź na to pytanie o świadomości - i wiele innych z tej beczki. Ale czy dostaniemy szanse przetrawienia tej odpowiedzi, w to bardzo wątpię.
Teleportacja to dobry pomysł, ale moim zdaniem nierealny. Nie wiem czy w ogóle trzeba transportować te atomy? Przecież składniki znajdzie się na miejscu, tam gdzie potrzeba.
Przed kilkudziesięciu laty zanalizowano skrzypce Stradivariusa i na tej podstawie zbudowano dokładnie takie same. Okazało się że niestety w efekcie daleko im do oryginału.Podobnie teraz mamy z klonami. Teraz można zbadać na ile klon zgadza się z oryginałem. Podejrzewam, ze niestety nie funkcjonują dokładnie tak samo.
Drogi Przyjacielu. Śmierć jest na pewno złudzeniem w tym sensie, że dotyczy ciała a ty nie jesteś ciałem. Jesteś wiecznym bytem tylko źle się utożsamiasz. Pod wpływem obserwacji świata materialnego, człowiek jest przekonany, że istnieje nicość i może go nie być. To bolesne złudzenie rozwiązuje dopiero prosta ale uparta medytacja dzięki ktorej widzisz już trwale, że nie jesteś ciałem a pełną błogości jaźnią, pustką wypełnioną tobą. Ponieważ widzę, że jesteś poszukujący, polecam gorąco nauczycieli takich jak Eckhart Tolle, Nisargadatta, Gangaji, Catherine Ingram, Raman Maharishi czy John Sherman. Można znaleźc skarb. ZA ŻYCIA.
Dzieki za informacje.
A wracajac do tematu to zgadzam sie ze jedyna metoda poznania samego siebie
jest medytacja w sensie wglebiania sie w glab siebie,gleboka introspekcja.
To jedyny mechanizm poznania jaki mozemy zastosowac w odniesieniu do pojecia swiadomosci
i ludzkiej egzystencji.
Jestem przekonany ze nigdy nie zrozumiemy swiadomosci ludzkiej badajac czlowieka od strony
czysto chemiczno-biologicznej.
Witam
ile jest opinii i ile jest piszących na temat śmierci, to każdy ma rację albo każdy nie ma racji.Czyli jestem ZA albo jestem PRZECIW.Ale to nie istotne.Wszystkie opinie tutaj napisane to są tylko "półprawdy".
Jest jedna prawda ABSOLUTNA.Tylko czy my ją tutaj i teraz,w naszym obecnym bycie poznamy.
Myślę ,że jest ona przed nami skrzętnie ukrywana.
Tą prawdę możemy poznać tylko po śmierci,po naszej własnej śmierci.
Masz racje.Dowiemy sie po smierci.
Chociaz przyszlo mi teraz do glowy pytanie
czy umieramy tylko raz?
To znaczy-mam na mysli zycie tam po smierci a pozniej kolejna smierc
i kolejne zycie?
Moze po smierci tez sie umiera by narodzic sie gdzies jeszcze i tak w nieskonczonosc.
A zatem czy kiedykolwiek poznamy prawdy ostateczne czy osiagniemy ostateczny byt?
To tylko gdybanie. Ale tylko to nam pozostaje.
Osobiście nie przykładam aż tak wielkiej miary do medytacji, bo jest ona dla mnie niczym innym jak tylko wprowadzaniem się w pewien trans - ukierunkowaniem się przez eliminacje co-poniektórych zmysłów, coś w rodzaju hibernacje pewnych ośrodków w mózgu.
Wieczny byt to duża przesada. We wszechświecie żadna złożona machina nie ma wiecznego bytu; wszystko płynie, zmienia się, łączy i rozpada. Może tylko w przypadku cząstek elementarnych można domniemać czegoś takiego, a i w to wątpię.
Bardzo świetny artykuł.
Odpowiedź czy to tylko złudzenie.
Można odpowiedzieć,że każdy będzie miał racje,dlatego że wszystkie opinie to tylko półprawdy.
Bo jest jedna prawda ABSOLUTNA skrzętnie przed nami skrywana.
Czy ją kiedyś poznamy?
Jako chrześcijanin wierzę ,że tak.
Każdy rozsądny i w miarę wykształcony człowiek wie, że WOLNA WOLA to postępowanie często PRZECIW "BIOLOGICZNO-CHEMICZNEMU STEROWANIU!!! Wolna wola polega na tym, że nie jemy wtedy gdy jesteśmy głodni- bo mamy inny zamiar(post, dieta...), nie uprawiamy seksu jak zwierzęta- przy każdej możliwej sytuacji i możliwie z jak największą liczbą partnerów, ale zachowujemy się wg. wyznaczonych sobie kanonów etycznych... TYM WŁAŚNIE RÓŻNIMY SIĘ OD ZWIERZĄT Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA, ŻE TO MY STERUJEMY SWOIMI OSOBOWOŚCIAMI A NIE ODWROTNIE. Mimo, iż Człowiek jest drapieżnikiem, nie zabija każdego napotkanego psa który odważy się zaszczekać itd.
Poniekąd ma rację. Biblia mówi, że ci którzy zatracają się w grzechu, to znaczy służą ciału, a więc niejako chemii, wolnej woli nie mają, a przynajmniej ich wolna wola ulega ograniczeniu. Dlaczego Bóg pożałował, że stworzył człowieka. Dlatego, iż stał się istotą bardziej cielesną niż duchową. Księga Rodzaju Rozdz.6 par.3
w większości buraki które za kasę bądź możliwość opublikowania artykułu gotowi są pisać największe głupoty.
Zgadzam się! W USA profesorem zostać może każdy, trudniej zostać autorytetem! Można "złapać" tytuł przykładowo za opracowanie idealnego kształtu łyżki do zupy... W Stanach nawet jeśli ktoś posiada tytuł profesora poważnej uczelni to nie znaczy, że będzie miał na tyle wstydu by nie wyskoczyć z czymś głupim. Zrobi wokół siebie trochę szumu, to wystąpi w telewizji, zarobi za artykuły, wywiady, publikacje. To nic, że środowisko go wyśmieje... Za jakiś czas ktoś inny wyskoczy z jakimś paranoicznie głupim pomysłem i wtedy on będzie wyśmiewany...
i nieokreslność?
Interpretacja kopenhaska zaklada, ze stany cząstek są nieokreslone i są superpozycją wszystkich możliwych stanów
Dopiero w momencie obserwacji z superpozycji stanow "wytważa" się ten jeden obserwowany
To samo może dotyczyć procesów w mózgu
Procesy fizyko-chemiczne mają charakter kwantowy (nieokreślony), a procesy są superpozycja wszystich mozliwych stanów układu fizyko-chemicznego jakim jest nasz mózg - z możliwych wszystkich stanów naszej świadomości i możliwości wyboru wytważa się w pewnym momencie jeden i to własnie jest to co nazywamy wolną wolą - proces ten zachodzi CAŁKOWICIE LOSOWO !!
Fizyka kwantowa inaaczej rozumie zwązki przyczynowo-skutkowe i Pan biolog powinien sie poduczyć.
Przyczyna - skutek dotycza prawdopodobieństw stanów a nie samych stanów
Panrouse uważa że w procesach w umysle mechanika kwantowa ma kluczowe znaczenie i ja się z nim calkowicie zgadzam ( np. "Nowy umysl cesarza" ). Jednak ten proces "obserwacji" nie jest CAŁKOWICE LOSOWY poniewaz jezeli tak by bylo wszyscy mieli by za sobą 50% skrętów w lewo i 50% skrętów w prawo ( zakłądając ze oba skręty są rółnie prawdopodobne ). Świadomość moze miec wiele wspólnego ze stanami splątanymi i teleportacja kwantową, tzn mówiac potocznie mozemy znać stan części układu ( zn wartosći wejsciowe ) na których umysł prowadzi jakieś kwantowe obliczenia ( tak tutaj wkrada się losowość) nie ważne jaki jest hardware tzn czy procesor to są układy fotonów, ukłąd cząstek kwantowych na sieci, czy kwantoww procesyy chemiczne. Dzieki temu wola jest "ukierunkowana" i jezeli dana wejściowa jest punkt docelowy znajdujący się na prawo a my chcemy sie do niego dostać to losowo nie skrecimy w lewo. Jednak na pewno nie jest zdeterminowana skoro "procesor" działa na zasadach mechaniki kwantowej.

