Co z oczu to z... żołądka
wp.pl | dodano: 2010-06-01 (16:06) 0 opinii
(fot. Jupiterimages)
A
A
A
Miejsce, w którym przyjmujemy posiłki może mieć wpływ na to, jak wiele jemy a tym samym, jak bardzo przybieramy na wadze.
Mogłoby się wydawać, że kluczem do zrzucenia kilku kilogramów jest odpowiednia, niskokaloryczna dieta i uprawianie sportu. Oczywiście wszystko to jest prawdą. Wysiłek fizyczny jest niezbędny, aby utrzymać odpowiednią sylwetkę i nie tyć. Okazuje się jednak, że to jak jemy i gdzie jemy ma także niebagatelne znaczenie. Naukowcy dowodzą, że dobrze zorganizowana przestrzeń kuchenna oraz pozbycie się kilku nawyków może pomóc nam jeśli nie w pozbyciu się kilku zbędnych kilogramów, to na pewno w nie przybieraniu kolejnych.
Brian Wansink, autor opracowania „Podawaj posiłki tutaj, jedz tam” oraz pracownik amerykańskiego Uniwersytetu Cornella, podczas niedawnej konferencji „Experimental Biology” (Anaheim, Kalifornia) przedstawił nową strategię dla osób, które chcą przyjmować mniej kalorii. Naczelna zasada polega na tym, by nakładać posiłki w innym miejscu niż je spożywamy. Innymi słowy, tradycyjnie zastawiony misami i wazami polski stół to coś czego raczej ludzie otyli powinni unikać. Ma tutaj wyraźnie zastosowanie stare powiedzenie – „co z oczu, to i z serca”. Jeśli w zasięgu naszego wzroku będzie więcej jedzenia, to trudniej będzie się nam mu oprzeć. Nawet gdy zaspokoimy już nasz pierwszy głód, sięgamy po więcej. Jak udowadnia Wansink, gdy ze stołu znikają naczynia z dodatkowym jedzeniem (tak zwana staropolska „dokładka”), wówczas ludzie przyjmują nawet o 20% mniej kalorii (mężczyźni nawet o 29% mniej).
Przypuszczalnie ograniczenie dostępności pokarmu, obniża liczbę „dokładek”. I tutaj lenistwo może wyjść nam na dobre. Tylko w tym przypadku lepiej nie podnosić się z krzesła. Zamiast wycieczki do kuchni lepiej przejść się na balkon albo jeszcze lepiej do ogródka.
Wansink zwraca uwagę, że nasze żywieniowe nawyki warto zmieniać już… w sklepie z talerzami. Zamiast ogromniastych naczyń, które aż się proszą o wypełnienie po same brzegi, lepszym pomysłem jest zakupienie nieco mniejszych. Dodatkowo, tak samo jak należy chować niezdrowe jedzenie, tak inne produkty, te mniej kaloryczne, należy eksponować. Łatwiej i częściej będziemy sięgać po owoce gdy będą łatwo dostępne w salonie. Cukierki i ciasteczka raczej powinny zniknąć z widoku. Wszystko ma znaczenie w walce z otyłością. Środowisko, w którym spożywamy posiłki, jego organizacja także. Osoby zainteresowane innymi radami odsyłamy do książki Briana Wansinka pt. „Mindless Eating: Why We Eat More Than We Think" (Bantam, 2006).
Bartek Lis
Mogłoby się wydawać, że kluczem do zrzucenia kilku kilogramów jest odpowiednia, niskokaloryczna dieta i uprawianie sportu. Oczywiście wszystko to jest prawdą. Wysiłek fizyczny jest niezbędny, aby utrzymać odpowiednią sylwetkę i nie tyć. Okazuje się jednak, że to jak jemy i gdzie jemy ma także niebagatelne znaczenie. Naukowcy dowodzą, że dobrze zorganizowana przestrzeń kuchenna oraz pozbycie się kilku nawyków może pomóc nam jeśli nie w pozbyciu się kilku zbędnych kilogramów, to na pewno w nie przybieraniu kolejnych.
Brian Wansink, autor opracowania „Podawaj posiłki tutaj, jedz tam” oraz pracownik amerykańskiego Uniwersytetu Cornella, podczas niedawnej konferencji „Experimental Biology” (Anaheim, Kalifornia) przedstawił nową strategię dla osób, które chcą przyjmować mniej kalorii. Naczelna zasada polega na tym, by nakładać posiłki w innym miejscu niż je spożywamy. Innymi słowy, tradycyjnie zastawiony misami i wazami polski stół to coś czego raczej ludzie otyli powinni unikać. Ma tutaj wyraźnie zastosowanie stare powiedzenie – „co z oczu, to i z serca”. Jeśli w zasięgu naszego wzroku będzie więcej jedzenia, to trudniej będzie się nam mu oprzeć. Nawet gdy zaspokoimy już nasz pierwszy głód, sięgamy po więcej. Jak udowadnia Wansink, gdy ze stołu znikają naczynia z dodatkowym jedzeniem (tak zwana staropolska „dokładka”), wówczas ludzie przyjmują nawet o 20% mniej kalorii (mężczyźni nawet o 29% mniej).
Przypuszczalnie ograniczenie dostępności pokarmu, obniża liczbę „dokładek”. I tutaj lenistwo może wyjść nam na dobre. Tylko w tym przypadku lepiej nie podnosić się z krzesła. Zamiast wycieczki do kuchni lepiej przejść się na balkon albo jeszcze lepiej do ogródka.
Wansink zwraca uwagę, że nasze żywieniowe nawyki warto zmieniać już… w sklepie z talerzami. Zamiast ogromniastych naczyń, które aż się proszą o wypełnienie po same brzegi, lepszym pomysłem jest zakupienie nieco mniejszych. Dodatkowo, tak samo jak należy chować niezdrowe jedzenie, tak inne produkty, te mniej kaloryczne, należy eksponować. Łatwiej i częściej będziemy sięgać po owoce gdy będą łatwo dostępne w salonie. Cukierki i ciasteczka raczej powinny zniknąć z widoku. Wszystko ma znaczenie w walce z otyłością. Środowisko, w którym spożywamy posiłki, jego organizacja także. Osoby zainteresowane innymi radami odsyłamy do książki Briana Wansinka pt. „Mindless Eating: Why We Eat More Than We Think" (Bantam, 2006).
Bartek Lis











Czekolada w aerozolu - słodycze bez wyrzeczeń
Smak goryczy można zablokować
Dziewczynki dojrzewają za szybko
Jesz przed komputerem? Nigdy się nie najesz!
Szybka utrata wagi daje lepsze efekty
Domowy detoks – czy to działa? 