Czym polecimy w kosmos?
wp.pl | dodano: 2012-01-19 (20:44) 44 opinii
(fot. Reaction Engines LTD)
A
A
A
Czy chciałbyś polecieć na wycieczkę w kosmos?
Co za głupie pytanie? A kto by nie chciał? Osobiście znam kilka osób, które pukają się w czoło, kiedy się ich o to zapytać. Ale większość ludzi chciałaby polecieć. I byli już tacy, którzy ten pomysł zrealizowali.
Turystyka kosmiczna narodziła się w roku 2001, kiedy Amerykanin Denis Tito poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Kosztowało go to, bagatela, 20 milionów dolarów, a spędził na orbicie 7 dni, 22 godziny i 4 minuty.
Niektórzy twierdzą żartobliwie, że pierwszym kosmicznym turystą był amerykański astronauta John Glenn, który po 36 latach od swojego pierwszego lotu w statku kosmicznym Mercury 6 w roku 1962, odbył drugi lot kosmiczny w charakterze „specjalisty ładunku użytecznego” na pokładzie wahadłowca Discovery w 1998 roku. W czasie lotu miał 77 lat i był najstarszym człowiekiem, który do tej pory poleciał w kosmos.
Jednak to Denis Tito przeszedł do historii jako pierwszy turysta w kosmosie i rozpoczął w ten sposób nową erę w turystyce. Do dziś mieliśmy 7 turystów kosmicznych. Ostatnim był Guy Laliberté z Kanady, który odbył lot w dniach 30 września - 11 października 2009. Po czym nastąpiła przerwa w turystycznych lotach na orbitę okołoziemską. Wkrótce może się to zmienić.
Co się zmieniło w porównaniu z rokiem 2009?
21 lipca 2011 wylądował na Ziemi prom kosmiczny Atlantis, kończąc w ten sposób erę wahadłowców, rozpoczętą 12 kwietnia 1981 r. przez prom Columbia, w czasie której wahadłowce wykonały 135 misji, wynosząc na orbitę m.in.teleskop kosmiczny Hubble'a czy gotowe moduły do budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
NASA, w ramach realizowanego od kilku lat programu „Constellation”, planowała wybudować nową kapsułę załogową oraz skonstruować dwie nowe rakiety – pierwszą zdolną do wyniesienia ludzi na tzw. niską orbitę, a więc m.in. na stację ISS, drugą dużo mocniejszą, która pomogłaby ludziom wrócić na Księżyc przed rokiem 2020. Ale z planów tych nic nie wyszło, ponieważ przyszedł kryzys i program budowy następcy wahadłowców został „skasowany”.
W tej sytuacji monopol na loty załogowe na orbitę okołoziemską niespodziewanie otrzymali Rosjanie. Chińczycy, pomimo pierwszych udanych prób umieszczenia taikonautów na orbicie Ziemi, tak naprawdę nie są jeszcze gotowi do przedstawienia oferty przewożenia astronautów z innych krajów. Poza tym chiński program lotów załogowych przypomina główne etapy rozwoju radzieckiej kosmonautyki, lecz kolejne fazy osiąga w znacznie zwolnionym tempie (w porównaniu do tempa Rosjan z czasów zimnej wojny). Chiński statek załogowy Shenzhou koncepcyjnie oparty jest na rosyjskim statku Sojuz, który używany jest po dziś dzień. Natomiast pozostałe agencje kosmiczne dysponują rakietami tylko do transportu towarów.
Koniec ery wahadłowców nie oznacza, że ludzie nie będą latać w kosmos, wręcz przeciwnie to początek ery komercyjnych lotów kosmicznych. W roku 2010 administracja Barracka Obamy zdecydowała, że “kosmiczne taksówki” dla Ameryki mają zbudować firmy prywatne. Ruch ten spowodował zmianę dotychczasowej filozofii finansowania przez NASA rozwoju branży kosmicznej. Na rynku już pojawiło się wiele prywatnych firm, w których pracują byli astronauci oraz inżynierowie z NASA.












Pierwsi kosmiczni turyści polecą już w 2013 ...
Atlantis wylądował ostatni raz
Nieznane nagranie z katastrofy Challengera
Prywatne statki kosmiczne
Film z pierwszego lotu człowieka w kosmos ...
Sojuz wystartował. Leci trzech nowych ... 