Staropolskie tortury – inne niż wszędzie?
wp.pl | dodano: 2011-10-28 (16:25) 18 opinii A A A
Demokracja polska nazwana została tu „teoretyczną” z tego względu, iż mimo braku politycznego absolutyzmu czy tyranii równość nie istniała właśnie w... torturach. O tym, czy ktoś poddany będzie ciężkiej próbie czy nie, decydowały finanse i – typowe dla Rzeczpospolitej – urodzenie. Sądy szlacheckie nie skazywały bowiem na tortury, taki termin w zasadzie w ogóle dla nich nie istniał. Poddawani okrutnym praktykom byli więc włóczędzy lub słudzy majątków pańskich. Jeśli chodzi o finanse – tortury nie odbywały się koszt państwa czy gminy, toteż zapłacić za nie musiał oskarżyciel. Jak pisał Jędrzej Kitowicz w „Opisie obyczajów...”: „oddający obwinionych na torturę musieli być ludzie majętni, ponieważ ekspedycja tortur wiele kosztowała”.
Na czym tortury polegały? Dominowały przede wszystkim wszelkiego rodzaju rozciągania ciała lub wyłamywanie członków. Aby wyobrazić sobie skalę cierpień skazańca to, nie wdając się w drastyczne szczegóły, wystarczy przytoczyć opis reakcji „wrażliwych” świadków egzekucji, zaczerpnięty z cytowanego już Kitowicza: „Więzień tu już dobywał tchu ostatniego (…) wszystkimi otworami natury, wyrzucając z siebie z kaszlem i grzmotem gęste, wodniste i flegmiste ekshalacje, które iż zarażały przytomnym nosy i widok przykry sprawowały, przeto ci wszyscy, którzy takowych tortur dyspozytorami, egzekutorami i spektatorami być musieli albo chcieli, mieli na pogotowiu kadzidło i trunki na odpędzenie smrodu i pokrzepienie serca kompasją wątlejącego”.












Mickiewicz i Szekspir zakłamali historię
Zmiany klimatu wywołują wojny
Skąd wzięły się pieniądze?
Piotr Skarga - obudził się w grobie, lecz ...
Co jadała polska szlachta?
Historyk ukrywał 29 ludzkich mumii w swoim ... 