Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci?

PAP | dodano: 2012-09-04 (10:54) 509 opinii PAP Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci? (fot. Thinkstockphotos)
  A A A
Z dużym prawdopodobieństwem można określić czy pacjentowi zostało kilka miesięcy, tygodni, czy jedynie kilka dni życia. Rodzina chorego powinna być na to przygotowana - twierdzi dr Małgorzata Krajnik z Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK.

Etapy umierania

Umieranie nieuleczalnie chorego jest na ogół powolnym procesem, przechodzącym przez kolejne etapy.

W ostatnich miesiącach życia przede wszystkim zmniejsza się zainteresowanie światem zewnętrznym. Chory wspomina i ocenia jak żył. Stara się też doprowadzić do końca niepozałatwiane sprawy – powiedziała specjalistka na spotkaniu z dziennikarzami podczas II Letniej Akademii Onkologicznej.

Dodała, że warto zwrócić uwagę na objawy fizjologiczne chorego, takie jak zmniejszony apetyt, postępujące chudnięcie, zmęczenie i osłabienie oraz częstsze zapadanie w drzemki. Chory może wtedy prosić o eutanazję, gdyż boi się bólu, ale może też obawiać się utraty godności, z czego nie zawsze zdają sobie sprawę najbliżsi.

W ostatnich tygodniach życia terminalnie chory coraz mniej mówi i coraz dłużej śpi. Pojawia się świadomość bliskości śmierci, halucynacje i dezorientacja oraz widzenie zmarłych bliskich osób. Spada temperatura ciała (o jeden stopień lub więcej), zmniejsza się ciśnienie tętnicze krwi, występuje bladość i sinica oraz większe pocenie się. Oddech staje się nieregularny, słuchać rzężenie i kaszel.

W tym okresie u chorego zaskakująco może się pojawić przypływ energii. Chce wstać z łóżka, choć wcześniej nie było to możliwe, wykazuje większą ochotę do rozmowy i większy apetyt. Sprawia to, że mamy wrażenie, że choremu się polepszyło. Często jednak jest to mylące. Pacjent może przechodzić już w ostatnia fazę umierania.

W ostatnich dniach życia chory jest bardzo osłabiony i wyłącznie leży. Nie może jeść, ma coraz większe problemy z połykaniem, pije małymi łykami i nie chce przyjmować tabletek. Przesypia większość czasu, a kontakt z nim jest coraz trudniejszy.

Polub odkrywcy.pl na Facebooku

1 2 z 2

Wydanie internetowe: PAP

oceń
tak 312 88.89%
nie 39 11.11%

Podziel się



Opinie (509)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

8
0
~ywonne 2014-10-13 (00:21) 2 miesiące 8 dni 13 godzin i 23 minuty temu

moja mama zmarla 16 wrzesnia pokoj jej duszy

odpowiedz

15
1
~kasia 2014-05-30 (00:04) 6 miesięcy 21 dni 13 godzin i 40 minut temu

Wszystkie objawy to objawy śmierci, teraz o tym wiem, bo byłam przy mojej kochanej mamie przez ten cały ciężki etap umierania. Widziałam wszystkie zmiany organizmu, reakcje i zachowania. Odeszła 19.05.2014 ale byłam przy niej przez cały dzień umierania. Ciężki oddech, ciśnienie na monitorze zmieniające się co chwilę, to skok to spadek, aż zanikło w ogóle a potem zaczęła się arytmia serca... uderzenia do 200 potem nagle 70 i zmarła. Nie mogę się z tym pogodzić, zostałam zupełnie sama, ZUPEŁNIE. Zadnej rodziny, żadnego wsparcia. Kazdy mowi, współczuję ale nikt nigdy tego nie zrozumie, bo umarła część mnie. W okropnych męczarniach. Tak strasznie ją kocham.... tak strasznie mi jej brakuje....

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

1
0
~Ja 2014-09-19 (22:50) 3 miesiące 1 dzień 14 godzin i 54 minuty temu

Mój tatuś tak umierał na raka - 2 tygodnie nie było z Nim kontaktu, może sporadyczny, raczej mało świadomy, bo praktycznie spał po silnych lekach znieczulających, nagle w trzecim tygodniu w sobotę był całkiem świadomy poprosił o kawę, rozmawiał z nami, w niedzielę znowu nie było z Nim kontaktu, a w poniedziałek rano odszedł. Jak to mówią, umierający człowiek jest aktywny "trzy dni przed śmiercią".

odpowiedz

22
14
~Smutna 2013-06-06 (12:52) 1 rok 6 miesięcy 15 dni i 52 minuty temu

A mój mąż sprawił mi wiele bólu i cierpienia w moim życiu, szczególnie psychicznego. Zniszczył uczucie, którym go bezgranicznie darzyłam. Był moim pierwszym mężczyzną, stwarzałam mu ciepły, rodzinny dom a on to deptał. Okazał się strasznym hipokrytą, bezwzglednie mnie ranił i kłamał. Zawdzięczam mu ból, łzy i smutek. Przez stresy wychodowałam sobie chorobę serca i nadciśnienie. Mam przez niego totalne poczucie porażki i życzę mu tylko tego by jego godzina śmierci była taka jak mój ból w tym malżeństwie.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

9
0
~Kamil-wnuczek 2013-10-13 (23:18) 1 rok 2 miesiące 7 dni 14 godzin i 26 minut temu

Witam, Ci co napisali o tym mają pełną rację...Odchodzi moja Babcia....Naszczęście, zdążyłem przyjechać kiedy była jeszcze świadoma...Dziś już zaczęto podawać morfinę.Były dwa momenty kiedy zatrzymywał się już odech-udało się ..Ale wiem,że koniec jest już bliski,,,,Dziś to był koszmar patrzeć jak Babcia cierpi,,,, krzyczała i nie miała już nami kontaktu.Tej nocy planowałem by iść i siedziec przy niej ,głaskać ją po czole-wierzę,że chory choć może być wstanie agonalnym to i tak dalej świadomie czuje naszą obecność........Lekarka, kazła by isc do domu bo to nie ma sensu.....tak zrobiłem..Pomódlcie się za moją kochaną Babcię.....To naprawdę bardzo mądra ciepła, dobra osoba-zawsze miała dla mnie czas, i zawsze mnie wysłuchała-odchodzi ktoś ,,,,kto mnie zawsze zrozumie i wysłucha-Mam nadzieję,że będę miał w niej orędownika w Niebie;( Boję się jutra, i w jakim stanie będzie Babcia jak pójdziemy do niej z rodziną...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~Anna 2014-07-25 (04:44) 4 miesiące 26 dni 9 godzin i 1 minutę temu

Teraz walka z nowotworem może okazać się skuteczniejsza. Chirurdzy chcą niszczyć komórki nowotworowe prądem o wysokim napięciu. Tzw. nanoknife dziurawi błony komórkowe nie niszcząc przy tym zdrowych tkanek. Taki nowoczesny sprzęt kupiło właśnie Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Zalety nowej metody leczenia mogli poznać chirurdzy onkologiczni z całej Polski. - My sądzimy, że ta metoda stanie się niebawem bardzo popularna, bo ona daje bardzo dużą szansę usuwania zmian bezkrwawo - przyznaje dr Zbigniew Pawłowicz, dyrektor CO. Metoda jest małoinwazyjna, minimalizuje liczbę powikłań, a pacjent wychodzi ze szpitala już po czterech dniach. W Bydgoszczy zoperowano nową metodą trzech pacjentów z rakiem prostaty i rakiem trzustki. I właśnie w przypadku raka trzustki Nanoknife pozwala na operacje, których nie można byłoby przeprowadzić tradycyjnymi metodami. - Rak trzustki to są Himalaje chirurgii i chirurdzy muszą być świadomi, na co narażają chorego i tutaj ta metoda pozwala uniknąć tych narażeń. Jest metodą bezpieczniejszą - uświadamia prof. Andrzej Szawłowski z CO w Warszawie. Nanoknife to najbardziej spektakularne narzędzie chirurgów, jakie wymyślono. Jak sami mówią, to przyszłość w walce z rakiem. - Skoro ta energia niszczy błony komórkowe nowotworu i jesteśmy w stanie je wszystkie zniszczyć, to chirurdzy tacy jak ja, pójdą do lamusa, bo o ile to się sprawdzi, to być może wszystko będzie się leczyło udoskonalonym nanoknifem - tłumaczy prof. Marek Lampe ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Na całym świecie zrobiono do tej pory kilka tysięcy takich zabiegów. W Polsce kilkadziesiąt - głównie w prywatnych klinikach. Nowa metoda na razie budzi entuzjazm. - Będziemy patrzyli, czy tym chorym rzeczywiście pomagamy, ale jest za wcześnie, żeby odpowiedzieć na to. To wymaga czasu - podsumowuje prof. Michał Studniarek z CO w Bydgoszczy. Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze nie refunduje leczenia nową metodą. Jest szansa, że być może stanie się to w przyszłym roku.

odpowiedz

7
0
~Rysia 2014-04-10 (21:55) 8 miesięcy 10 dni 15 godzin i 49 minut temu

Nie wiem po co przeczytałam ten artykuł... Moja babcia leży obecnie w szpitalu, dalej nie zdiagnozowana. W ostatnim miesiącu mało jadła, przez bardzo silny ból pleców. Później w szpitalu z nerwów miała bardzo wysokie ciśnienie, plecy boleć przestały, ale władzy w nogach brak. Dziś się poprawiło, ciśnienie ładnie spadło, lekarz pozwolił siadać, je więcej, bo i jej chyba wygodniej, ale bardzo się boję, że to jednak nie poprawa, tylko oznaka końca. Popadam już w lekką paranoję, ale to moja jedyna babcia, która całe życie mnie wychowała... Bardzo się martwię i nie wiem, co mam robić, oprócz tego, że po nocach nie śpię. A jeszcze matura zaraz... Koszmar jakiś.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

21
10
~XXX 2012-09-05 (16:51) 2 lata 3 miesiące 15 dni 20 godzin i 53 minuty temu

Właśnie kończyłem chemioterapię , gdy mioja córka ze swoją matką podały mnie o podwyżkę alimentów , a nastepnie kazały płacić sobie alimenty przez komornika . NIGDY TEGO NIE CZYŃCIE NIKOMU !!! To co przeżyłem , nie da się opisać . Może dlatego Bóg pozwolił mi wyjść z tej choroby ????

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

24
15
~Wyjątkowy 2012-09-25 (09:09) 2 lata 2 miesiące 26 dni 4 godziny i 35 minut temu

Zawsze inni umierają, mnie to jeszcze nigdy się nie przytrafiło !

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

7
4
~Krzysztof 2014-02-17 (09:23) 10 miesięcy 4 dni 4 godziny i 21 minut temu

Wczoraj godz 21,37 tatuś odszedł był do końca przytomny dzień wcześniej przyjął księdza ostatnie namaszczenie i komunię święta pogadali sobie z księdzem . Bardzo chciało mu się pić tego dnia dużo pił przed śmiercią wypił szklankę wody mamusia odwróciła go na bok kilka razy nim lekko wstrząsało i sobie zasnął

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

3
1
~Daisy 2014-04-15 (00:12) 8 miesięcy 6 dni 13 godzin i 32 minuty temu

Jestem szczęściarą :) Kiedyś miałam sen, że jemy kolację, ale Babci nie ma. Za chwilę obudziła mnie mama, że Babcia nie żyje. Miałam 17 lat , znaczy tydzień przed urodzinami. Zamknęłam się w jej pokoju i tak prawie dobę byłyśmy razem, rozumiecie??? RAZEM :) Oglądałam zdjęcie i tak bardzo mi jej brakowało, bo leżała, a zawsze była energiczna. Wychowała mnie, mama chciała się mnie pozbyć w imię prawa lat 70-tych. Brakuje mi jej autorytetu, posłuszeństwa, szacunku i obiektywnej oceny ludzi. Ale jestem szczęściarą, bo tylko ja mogłam się zamknąć z Nią w pokoju :)

odpowiedz

7
2
~Angelika1994 2014-03-04 (17:50) 9 miesięcy 16 dni 19 godzin i 54 minuty temu

Witam wszystkich. Opisze tu moją historie, bo chyba tego potrzebuję. Mój tata był alkoholikiem,mama rozwiodła się z nim, gdy miałam może 7lat.Awanturował się itd. Wyjechał do Holandii, w której mieszkał i pracował na czarno, ponieważ nie płacił alimentów na mnie i na brata. W ciągu 10 lat, które spędził za granicą kontaktował się może 3 razy. Wrócił około dwa lata temu do Pl. Spotkaliśmy się raz i dopiero w listopadzie 2013roku dostałam wiadomość, że ma raka płuc. Zaczęłam go regularnie odwiedzać raz w tygodniu razem z bratem i jego rodziną. Wybaczyłam wszystko, chociaż zawsze w mojej psychice pozostanie ta rana. Nie odwiedzaliśmy go przez ostatnie 2 tyg z powodu braku pieniędzy a nie mieszka on blisko naszego miasta. Dostałam kolejną wiadomość, że leży w Hospicjum w bardzo ciężkim stanie i umiera. Prosił moją siostrę, która mieszka w Niemczech żeby nas poprosiła o przyjazd, bo chce nas zobaczyć przed śmiercią. Udało się i pojechaliśmy dziś, ale nikomu nie życzę tego widoku i tej bezradności jaką odczułam, gdy go zobaczyłam. Leżał jak dziecko bez ruchu, miał drgawki przez sen. Pielęgniarka go obudziła i odrazu poznał nas. Usiedliśmy obok niego, ale po paru słowach usnął. Posiedzieliśmy przy nim w ciszy, popłakałam się jak dziecko. Nie mogłam patrzeć na niego. Pożegnaliśmy się. Wskazał mi na twarz żebym go ucałowała na pożegnanie. To było na pewno ostatnie nasze spotkanie.. Nie mam pięniedzy na to żeby tam jechać. Jestem w tragicznej sytuacji, ale cieszę się z tym, że sprawiliśmy mu tą ulgę i pożegnaliśmy się..

odpowiedz

0
0
~Krzysztof 2014-02-14 (23:22) 10 miesięcy 6 dni 14 godzin i 22 minuty temu

Mój tata 64 po amputacji prawej kończyny ma idealnie takie objawy jak w artykule nie chce jeść troszkę pije dzisiaj mija 20 dzień o wykrycia potwierdzenia raka wątroby 15 lat walczył z cukrzycą a teraz rak wątroby. Był lekarz ściąga wodę z płuc i brzucha ponad 3 l razem. Jest bardzo słaby wychudzony przez cukrzycę od lat teraz tylko leży na lewym boku jest przytomny. Bierze zaldiar od dzisiaj bo nie spał całą noz bólu. Tylko lewy bok mu pasuje bardzo się martwię jak długo będzie cierpiał bo pochodzi z rodziny długowiecznej tzn dziadkowie żyli prawie 90 lat mieli mocne serca. Nie wiem jak to długo potrwa. On nic nie wie nie jest świadomy ze to rak, lekarze nie kazali mówić on myśli ze jest słaby przejściowo i to minie. Straszne pytam się go co chce żebym zrobił w obejściu co zmienić dokończyć.

odpowiedz

4
0
~Ewito 2014-02-10 (11:59) 10 miesięcy 11 dni 1 godzinę i 45 minut temu

Wczoraj umarł moj ukochany tatko i choć nie byłam jego biologicznym dzieckiem, od pierwszych chwil moich narodzin kochał mnie tak jak tylko mozna kochać drugiego, grogiego człowieka..... Tatuś chorował przez ostatnie kilka lat na parkinsona i kilka innych chorób, od roku leżał w zakładzie opiekuńczo pielęgnacyjnym, stan bardzo ciężki i niestety ale opisane symptomy z artykułu sie pokrywają......właśnie jadę w rodzinne strony na pogrzeb. Nie dane nam zajrzeć za biała zasłonę, pożegnać i towarzyszyć.......proszę wszystkich krótka modlitwę za mojego tatusia.......dziękuje.

odpowiedz

4
0
~dzidka 2014-01-14 (12:18) 11 miesięcy 7 dni 1 godzinę i 26 minut temu

wlaśnie zmarł mój dziadzio- jeśli o niego chodzi to objawy wymienione w artylule sprawdziły się w 98 %. Najpierw był senny, bardzo dużo spał, to trwało długie tygodnie, potem zatrzymał się mocz- szpital-cewnikowanie-dom, zapalenie pęcherza-antybiotyk- po kilku dniach biegunka tak silna że ponownie-szpital. dochodzą wymioty i całkowity brak apetytu. mówił coraz bardziej niewyraźnie, coraz mniej się poruszał, przestawał połykać, usta zsiniały i stały sie lodowato zimne i zaciśnięte. stanęły nerki. odszedł po 3 dniach nie produkowania przez nerki moczu. to było straszne, przerażające- najbardziej to że dzień przed śmiercią jakby ożył- podnosił się, zjadł 2 łyżki zupy, mówił- tylko oczy były martwe, nieobecne. potem się uspokoił i odszedł po 20 paru godzinach od tego dziwnego pobudzenia. byliśmy z Nim cały czas- mimo zakazu w nocy i mimo zdziwienia personelu- w dzień- 24 godz. na dobę. wiem jak to bardzo potrzebne umierającemu- spokój, wspomnienia wszystkich pięknych chwil, czułość......minęło dopiero 5 dni a ja tak tęsknie.....

odpowiedz

7
0
~Kamil 2013-11-30 (23:55) 1 rok 20 dni 13 godzin i 49 minut temu

Ja też mam podobną sytuację, moja Babcia na razie tylko leży mam nadzieję że wyzdrowieje i jakoś to będzie. Ciocia mówi że Babcia ... umiera ale myśle że to nieprawda. Proszę o modlitwę za moją Babcie Wiesie Obłuską.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

36
132
~ikozak82 2012-09-06 (21:05) 2 lata 3 miesiące 14 dni 16 godzin i 39 minut temu

Mogę potwierdzić, że w przypadku moich rodziców 80% opisanych w tym artykule symptomów nadchodzącej śmierci naprawdę było widocznych. Mój ojciec cierpiał tylko przez osiem miesięcy na nowotwór jelita z późniejszymi przerzutami do wątroby, kręgosłupa i nie wiadomo gdzie jeszcze... Opiekowałem się nim o wiele troskliwiej niż swoimi dziećmi. Kiedy po kilkudniowej utracie apetytu i opisanej w artykule apatii zaczął trudniej oddychać zdecydowałem się zadzwonić po pogotowie. Lekarz przyjechał po 15 minutach, zbadał pacjenta, obejrzał wyniki poprzednich badań, dał jakiś zastrzyk (chyba znieczulający) i po następnych 15 minutach stwierdził zgon. Teraz sam nie wiem czy dobrze zrobiłem wzywając pogotowie. Nie wiem czy za kilka lat (teraz mam 51 i prowadzę bardzo niezdrowy tryb życia) wolałbym umierać trzymany za rękę przez profesjonalnego łapiducha czy przez kogoś kto mnie kocha? W każdym razie ja się wtedy bałem czy nie przeoczyłbym jakiejś możliwości ratowania resztek życia ojca. Jeśli przeczytaliście te głupoty kliknijcie. Łapka w górę za odejściem z łapiduchem i dobrym znieczuleniem, łapka w dół za odejściem w gronie rodziny. P.S. Na razie czuję się całkiem dobrze i czasami złośliwie drażnię rodzinę/rozmówców powiedzeniami ... i tak i tak do piachu..., ...po mojej śmierci... itp. Reasumując robię sobie jaja z pogrzebu (mojego) bo i tak nie wiem czy lepiej mieć w chwili zgonu lekarza w fartuchu czy rodzinę. Sam nie wiem... Kliknijcie +/-

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

27
10
~ewa 2012-09-06 (09:22) 2 lata 3 miesiące 15 dni 4 godziny i 22 minuty temu

przecież to naturalne,że umrzemy bez wyjątku,pytanie jest tylko jak?jedni nagle w wypadku inni na raka a inni w jakiś ,,głupi''sposób np;przez zakrztuszenie,można zastosować w tym przypadku powiedzenie;komu co pisane to i tak się stanie:-)myślę,że większa część ludzi boi się śmierci co jest normalnym objawem,bo w końcu boimy się rzeczy,których nie rozumiemy a jak do tego jeszcze się naczytamy na oglądamy,na słuchamy od innych jak kto umarł to nie raz aż włos staje na głowie:-)

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

2
0
~kika 2013-12-06 (18:16) 1 rok 14 dni 19 godzin i 28 minut temu

Ja też się pomodlę-Kamilu, a ze swej strony poproszę o modlitwę za moją Mamę Krystynę

odpowiedz

2
0
~Michał 2013-11-29 (20:35) 1 rok 21 dni 17 godzin i 9 minut temu

Trzymaj sie kamilu w tych ciezkich chwilach, tak jak prosiles pomodlilem sie za twoja babcie.

odpowiedz