Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci?

PAP | dodano: 2012-09-04 (10:54) 522 opinii PAP Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci? (fot. Thinkstockphotos)
  A A A
Z dużym prawdopodobieństwem można określić czy pacjentowi zostało kilka miesięcy, tygodni, czy jedynie kilka dni życia. Rodzina chorego powinna być na to przygotowana - twierdzi dr Małgorzata Krajnik z Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK.

Etapy umierania

Umieranie nieuleczalnie chorego jest na ogół powolnym procesem, przechodzącym przez kolejne etapy.

W ostatnich miesiącach życia przede wszystkim zmniejsza się zainteresowanie światem zewnętrznym. Chory wspomina i ocenia jak żył. Stara się też doprowadzić do końca niepozałatwiane sprawy – powiedziała specjalistka na spotkaniu z dziennikarzami podczas II Letniej Akademii Onkologicznej.

Dodała, że warto zwrócić uwagę na objawy fizjologiczne chorego, takie jak zmniejszony apetyt, postępujące chudnięcie, zmęczenie i osłabienie oraz częstsze zapadanie w drzemki. Chory może wtedy prosić o eutanazję, gdyż boi się bólu, ale może też obawiać się utraty godności, z czego nie zawsze zdają sobie sprawę najbliżsi.

W ostatnich tygodniach życia terminalnie chory coraz mniej mówi i coraz dłużej śpi. Pojawia się świadomość bliskości śmierci, halucynacje i dezorientacja oraz widzenie zmarłych bliskich osób. Spada temperatura ciała (o jeden stopień lub więcej), zmniejsza się ciśnienie tętnicze krwi, występuje bladość i sinica oraz większe pocenie się. Oddech staje się nieregularny, słuchać rzężenie i kaszel.

W tym okresie u chorego zaskakująco może się pojawić przypływ energii. Chce wstać z łóżka, choć wcześniej nie było to możliwe, wykazuje większą ochotę do rozmowy i większy apetyt. Sprawia to, że mamy wrażenie, że choremu się polepszyło. Często jednak jest to mylące. Pacjent może przechodzić już w ostatnia fazę umierania.

W ostatnich dniach życia chory jest bardzo osłabiony i wyłącznie leży. Nie może jeść, ma coraz większe problemy z połykaniem, pije małymi łykami i nie chce przyjmować tabletek. Przesypia większość czasu, a kontakt z nim jest coraz trudniejszy.

Polub odkrywcy.pl na Facebooku

1 2 z 2

Wydanie internetowe: PAP

oceń
tak 314 88.7%
nie 40 11.3%

Podziel się



Opinie (522)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~domi1@interia.pl 2015-08-30 (02:03) 1 dzień 15 godzin i 13 minut temu

Ten artykul zrozumie tylko ten kto ma stycznosc z osoba umierajaca na raka. U mnie jest to tata. Wszystkie objawy się zgadzają, na ten moment to juz ostatnie tygodnie/dni. Na poczatku jest to chęć pomocy za wszelką cenę(lekarze, pogotowie, wpychanie jedzenia na siłę itd...), pozniej wspolna modlitwa z chorym o koniec. To przerazające ale prawdziwe. Najwazniejsza jest obecność i wsparcie do samego końca.

odpowiedz

0
0
~anonim 2015-08-30 (00:21) 1 dzień 16 godzin i 55 minut temu

To co tu pisze to przerazająca prawda...

odpowiedz

1
0
~krystyna 2015-08-11 (18:17) 19 dni 22 godziny i 59 minut temu

Od 2 mies. prawie nie wychodze z domu i z racji tego, ze mam duzo czasu - czytam i chce sie podzielic moimi doswiadczeniami. Otoz opiekuje sie 92 letnim ojcem. Jestem corka (na emeryturze) i mieszkamy razem. 2 miesiace temu Ojciec, ktory byl zupelnie sprawny, szykowal sobie sniadania i kolacje, podgrzewal sobie przygotowany przeze mnie obiad, gdyz ja z mezem cale lato od maja mieszkamy na dzialce. Przyjezdzalam co 2-gi dzien, robilam zakupy, przygotowywalam jedzenie i znow wracalam na dzialke. Otoz 2 mies. temu Tato zrobil mi awanture, ze ciagle mnie nie ma w domu itd. Powiedzialam, ze na razie nie ma takiej potrzeby, abym Go pilnowala i pojechalam do meza na dzialke. Nastepnego dnia Ojciec dzwoni do mnie, ze zle sie czuje i mam przyjechac. Pomyslalam sobie, ze jak zawsze chce postawic na swoim, ale natychmiast wrocilam i tak juz siedze w domu. Tato z dnia na dzien stracil zainteresowanie swiatem. Przestal ogladac telewizje, a przedtem caly dzien tv byl wlaczony. Przestal rowniez rozwiazywac krzyzowki (nalogowo je rozwiazywal). Polozyl sie do lozka, wstaje tylko na posilki, b.malo je, na nic nie ma apetytu, jest wychudzony i slaby. Od 2 tyg. zakladam Jemu pampersy. Nie moge patrzec na jego bezradnosc. Jest mi b.ciezko, tym bardziej, ze nie mialam z Ojcem dobrych relacji, a teraz musze wszystko przy nim zrobic. Wiem, ze Ojciec nie chce juz zyc, ale serce zdrowe, cisnienie w normie. Cos sie ta starosc Bogu nie udala. Wiem, ze nie powinnam tak mowic, ale uwazam, ze to nie sprawiedliwe. Czekalam na emeryture, wychowalam dzieci, i teraz gdy moznaby nareszcie zyc tylko dla siebie, trzeba poswiecic czas na opieke. Czuje ze psychika mi wysiada. Nie mam rodzenstwa, obowiazek spadl na mnie. Nie oddam Ojca nigdzie, zostanie do konca w domu, gdyz ma sprawny umysl i nie mialabym sumienia. Mysle o zatrudnieniu jakiejs opiekunki, abym choc raz na tydzien mogla wyjsc na dluzej z domu, ale nie wiem jak On to przyjmie. Zal tych co odchodza, szkoda, ze nikt nie mysli o tych, ktorzy sie opiekuja, ktorzy dzien i noc nadsluchuja i czuwaja. Mam 62 lata i zycia w takim stresie nie zycze nikomu.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
0
~magik75 2015-06-17 (02:10) 2 miesiące 14 dni 15 godzin i 6 minut temu

Nie boje sie smierci wiem ze musze umrzec!!!!boje sie o swoje male dzieci o 2 chlopakow 3;8,lat.boje sie ze moja zona jak odejde pozwoli ich krzywdzic!!!!kocham ich boze pozwol mi zyc blagam chociaz jeszcze rok.wy wszystko wiedzacy jak mam powiedziec malym dzieciom ze moj czas sie konczy?????wszystko boli ale bol fizyczny jest niczym w porownaniu z lekiem o Miksa iJacha!!!kocham was moii synowie i wierze w was naprawde.....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
0
~Iloba 2015-07-09 (16:12) 1 miesiąc 22 dni 1 godzinę i 4 minuty temu

Wszystkie objawy to objawy śmierci 06.07.2012 zmarł mój ojciec miał dopiero 65 lat.Niestety nie wygrał z tak straszna choroba jaka jest rak. Moja mama tak bardzo się załamała,że z tego smutku i tęsknoty za tatem pół roku później też zachorowała. Niestety w badaniach okazało się ze to tez rak. A wszystko to przez stres. Miała raka żołądka oczywiście złośliwego. Choć miała 73 lata lata, zdecydowała się na operację żołądka. Przeżyła operacje. Bardzo długo nie mogła dojść do siebie,ale wkoncu doszła do siebie i pojechała na uzdrowisko żeby nabrać na nowo sił do życia. Ja w tym czasie zaszłam po osiemnastu latach w upragnioną ciążę . Bardzo się cieszyłam ,do czasu kiedy znów mojej mamie się pogorszyło. Zaczęłam znów się martwić o mamę. Okazało się ze rak wrócił. Zalamalam sie. W piątym miesiącu dostałam silnych skurczy zaczęłam krwawic,i niestety miałam przedwczesny poród. Nic nie dało się zrobić 27.03.2014.straciłam moje upragnione dziecko a miesiąc później 26.04.2014 zmarła moja mama. To był dla mnie ciężki cios od życia,bardzo mi smutno jest do dzisiaj. Co drugi dzień jestem na cmentarzu bo bardzo mi brakuje moich rodziców i mojego dzidziusia. Ilona.

odpowiedz

1
0
~magik75 2015-06-17 (02:26) 2 miesiące 14 dni 14 godzin i 50 minut temu

Miki,Janku dzis postanowilem bede walczyl!!!dla was dla siebie zawsze bylem wojownikiem.mam 40 lat i raka jelita gr.mamy tyle planow....finansowo zabezpieczylem was.jest ktos w polsce kto zajmie sie moimi skarbami?---potrzebuja tylko milosci reszte maja!!!!!!!!!!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

0
0
~Emik 2015-06-02 (19:46) 2 miesiące 28 dni 21 godzin i 30 minut temu

Mój dziadek chba ...........no wiecie co😷😷😥 .

odpowiedz

24
20
~Smutna 2013-06-06 (12:52) 2 lata 2 miesiące 25 dni 4 godziny i 24 minuty temu

A mój mąż sprawił mi wiele bólu i cierpienia w moim życiu, szczególnie psychicznego. Zniszczył uczucie, którym go bezgranicznie darzyłam. Był moim pierwszym mężczyzną, stwarzałam mu ciepły, rodzinny dom a on to deptał. Okazał się strasznym hipokrytą, bezwzglednie mnie ranił i kłamał. Zawdzięczam mu ból, łzy i smutek. Przez stresy wychodowałam sobie chorobę serca i nadciśnienie. Mam przez niego totalne poczucie porażki i życzę mu tylko tego by jego godzina śmierci była taka jak mój ból w tym malżeństwie.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

17
2
~Edi 2012-09-05 (13:54) 2 lata 11 miesięcy 26 dni 3 godziny i 22 minuty temu

rok temu zmarła moja babcia w wieku 84 lat, wiedziała że umiera, rak. To było straszne jak w tych ostatnich tygodniach kiedy ją odwiedzałam pytała co chcę żeby mi załatwiła tam na górze, albo jak mówiła: za oknem piękne słońce, lato, a ja muszę umierać. Mimo iż była starszą już kobietą, pełno było w niej życia i widać było jak ciężko jej zaakceptować, że jej kres już nadszedł. Mówiła do mnie abym korzystała z życia, bo bardzo szybko przemija. Babcia obdzwoniła całą rodzinę, ze wszystkimi się pożegnała, przygotowała ubrania do trumny, zostawiła pieniądze na stypę, do końca wszystko zaplanowała, odeszła bardzo godnie. Po jej śmierci uświadomiłam sobie, że wolałabym nie wiedzieć że umieram, taka świadomość, że został mi miesiąc, tydzień, dzień życia jest straszna.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

28
5
~j. 2012-09-05 (13:24) 2 lata 11 miesięcy 26 dni 3 godziny i 52 minuty temu

Oczywiscie...inaczej podchodzi się do śmierci staruszka 80-letniego i więcej...inaczej do młodych ludzi, którzy nawet 50-lat nie dożyli, z powodu nowotworu..:(... starszy człowiek umierający śmiercią naturalną, umiera w spokoju, natomiast młody z powodu nowotworu...w męczarni, cierpniu..., najmocniejsze środki przeciwbólowe na bazie kodeiny nie potrafią nawet w 1% powtrzymać tego bólu...miałam bradzo bliską osobę, która bardzo szybko zmarła... i pomimo kilku lat bez niej....nie mogę się z tym pogodzić....i nigdy się nie pogodzę..nigdy...to jest nieprawiedliwe:(:(:(

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

24
1
~kasia 2014-05-30 (00:04) 1 rok 3 miesiące 1 dzień 17 godzin i 12 minut temu

Wszystkie objawy to objawy śmierci, teraz o tym wiem, bo byłam przy mojej kochanej mamie przez ten cały ciężki etap umierania. Widziałam wszystkie zmiany organizmu, reakcje i zachowania. Odeszła 19.05.2014 ale byłam przy niej przez cały dzień umierania. Ciężki oddech, ciśnienie na monitorze zmieniające się co chwilę, to skok to spadek, aż zanikło w ogóle a potem zaczęła się arytmia serca... uderzenia do 200 potem nagle 70 i zmarła. Nie mogę się z tym pogodzić, zostałam zupełnie sama, ZUPEŁNIE. Zadnej rodziny, żadnego wsparcia. Kazdy mowi, współczuję ale nikt nigdy tego nie zrozumie, bo umarła część mnie. W okropnych męczarniach. Tak strasznie ją kocham.... tak strasznie mi jej brakuje....

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

10
0
~ywonne 2014-10-13 (00:21) 10 miesięcy 18 dni 16 godzin i 55 minut temu

moja mama zmarla 16 wrzesnia pokoj jej duszy

odpowiedz

1
0
~Ja 2014-09-19 (22:50) 11 miesięcy 11 dni 18 godzin i 26 minut temu

Mój tatuś tak umierał na raka - 2 tygodnie nie było z Nim kontaktu, może sporadyczny, raczej mało świadomy, bo praktycznie spał po silnych lekach znieczulających, nagle w trzecim tygodniu w sobotę był całkiem świadomy poprosił o kawę, rozmawiał z nami, w niedzielę znowu nie było z Nim kontaktu, a w poniedziałek rano odszedł. Jak to mówią, umierający człowiek jest aktywny "trzy dni przed śmiercią".

odpowiedz

10
0
~Kamil-wnuczek 2013-10-13 (23:18) 1 rok 10 miesięcy 17 dni 17 godzin i 58 minut temu

Witam, Ci co napisali o tym mają pełną rację...Odchodzi moja Babcia....Naszczęście, zdążyłem przyjechać kiedy była jeszcze świadoma...Dziś już zaczęto podawać morfinę.Były dwa momenty kiedy zatrzymywał się już odech-udało się ..Ale wiem,że koniec jest już bliski,,,,Dziś to był koszmar patrzeć jak Babcia cierpi,,,, krzyczała i nie miała już nami kontaktu.Tej nocy planowałem by iść i siedziec przy niej ,głaskać ją po czole-wierzę,że chory choć może być wstanie agonalnym to i tak dalej świadomie czuje naszą obecność........Lekarka, kazła by isc do domu bo to nie ma sensu.....tak zrobiłem..Pomódlcie się za moją kochaną Babcię.....To naprawdę bardzo mądra ciepła, dobra osoba-zawsze miała dla mnie czas, i zawsze mnie wysłuchała-odchodzi ktoś ,,,,kto mnie zawsze zrozumie i wysłucha-Mam nadzieję,że będę miał w niej orędownika w Niebie;( Boję się jutra, i w jakim stanie będzie Babcia jak pójdziemy do niej z rodziną...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~Anna 2014-07-25 (04:44) 1 rok 1 miesiąc 6 dni 12 godzin i 32 minuty temu

Teraz walka z nowotworem może okazać się skuteczniejsza. Chirurdzy chcą niszczyć komórki nowotworowe prądem o wysokim napięciu. Tzw. nanoknife dziurawi błony komórkowe nie niszcząc przy tym zdrowych tkanek. Taki nowoczesny sprzęt kupiło właśnie Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Zalety nowej metody leczenia mogli poznać chirurdzy onkologiczni z całej Polski. - My sądzimy, że ta metoda stanie się niebawem bardzo popularna, bo ona daje bardzo dużą szansę usuwania zmian bezkrwawo - przyznaje dr Zbigniew Pawłowicz, dyrektor CO. Metoda jest małoinwazyjna, minimalizuje liczbę powikłań, a pacjent wychodzi ze szpitala już po czterech dniach. W Bydgoszczy zoperowano nową metodą trzech pacjentów z rakiem prostaty i rakiem trzustki. I właśnie w przypadku raka trzustki Nanoknife pozwala na operacje, których nie można byłoby przeprowadzić tradycyjnymi metodami. - Rak trzustki to są Himalaje chirurgii i chirurdzy muszą być świadomi, na co narażają chorego i tutaj ta metoda pozwala uniknąć tych narażeń. Jest metodą bezpieczniejszą - uświadamia prof. Andrzej Szawłowski z CO w Warszawie. Nanoknife to najbardziej spektakularne narzędzie chirurgów, jakie wymyślono. Jak sami mówią, to przyszłość w walce z rakiem. - Skoro ta energia niszczy błony komórkowe nowotworu i jesteśmy w stanie je wszystkie zniszczyć, to chirurdzy tacy jak ja, pójdą do lamusa, bo o ile to się sprawdzi, to być może wszystko będzie się leczyło udoskonalonym nanoknifem - tłumaczy prof. Marek Lampe ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Na całym świecie zrobiono do tej pory kilka tysięcy takich zabiegów. W Polsce kilkadziesiąt - głównie w prywatnych klinikach. Nowa metoda na razie budzi entuzjazm. - Będziemy patrzyli, czy tym chorym rzeczywiście pomagamy, ale jest za wcześnie, żeby odpowiedzieć na to. To wymaga czasu - podsumowuje prof. Michał Studniarek z CO w Bydgoszczy. Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze nie refunduje leczenia nową metodą. Jest szansa, że być może stanie się to w przyszłym roku.

odpowiedz

7
0
~Rysia 2014-04-10 (21:55) 1 rok 4 miesiące 20 dni 19 godzin i 21 minut temu

Nie wiem po co przeczytałam ten artykuł... Moja babcia leży obecnie w szpitalu, dalej nie zdiagnozowana. W ostatnim miesiącu mało jadła, przez bardzo silny ból pleców. Później w szpitalu z nerwów miała bardzo wysokie ciśnienie, plecy boleć przestały, ale władzy w nogach brak. Dziś się poprawiło, ciśnienie ładnie spadło, lekarz pozwolił siadać, je więcej, bo i jej chyba wygodniej, ale bardzo się boję, że to jednak nie poprawa, tylko oznaka końca. Popadam już w lekką paranoję, ale to moja jedyna babcia, która całe życie mnie wychowała... Bardzo się martwię i nie wiem, co mam robić, oprócz tego, że po nocach nie śpię. A jeszcze matura zaraz... Koszmar jakiś.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

22
10
~XXX 2012-09-05 (16:51) 2 lata 11 miesięcy 26 dni i 25 minut temu

Właśnie kończyłem chemioterapię , gdy mioja córka ze swoją matką podały mnie o podwyżkę alimentów , a nastepnie kazały płacić sobie alimenty przez komornika . NIGDY TEGO NIE CZYŃCIE NIKOMU !!! To co przeżyłem , nie da się opisać . Może dlatego Bóg pozwolił mi wyjść z tej choroby ????

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

25
16
~Wyjątkowy 2012-09-25 (09:09) 2 lata 11 miesięcy 6 dni 8 godzin i 7 minut temu

Zawsze inni umierają, mnie to jeszcze nigdy się nie przytrafiło !

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

10
4
~Krzysztof 2014-02-17 (09:23) 1 rok 6 miesięcy 14 dni 7 godzin i 53 minuty temu

Wczoraj godz 21,37 tatuś odszedł był do końca przytomny dzień wcześniej przyjął księdza ostatnie namaszczenie i komunię święta pogadali sobie z księdzem . Bardzo chciało mu się pić tego dnia dużo pił przed śmiercią wypił szklankę wody mamusia odwróciła go na bok kilka razy nim lekko wstrząsało i sobie zasnął

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

4
2
~Daisy 2014-04-15 (00:12) 1 rok 4 miesiące 16 dni 17 godzin i 4 minuty temu

Jestem szczęściarą :) Kiedyś miałam sen, że jemy kolację, ale Babci nie ma. Za chwilę obudziła mnie mama, że Babcia nie żyje. Miałam 17 lat , znaczy tydzień przed urodzinami. Zamknęłam się w jej pokoju i tak prawie dobę byłyśmy razem, rozumiecie??? RAZEM :) Oglądałam zdjęcie i tak bardzo mi jej brakowało, bo leżała, a zawsze była energiczna. Wychowała mnie, mama chciała się mnie pozbyć w imię prawa lat 70-tych. Brakuje mi jej autorytetu, posłuszeństwa, szacunku i obiektywnej oceny ludzi. Ale jestem szczęściarą, bo tylko ja mogłam się zamknąć z Nią w pokoju :)

odpowiedz