Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci?

PAP | dodano: 2012-09-04 (10:54) 531 opinii PAP Jak rozpoznać oznaki zbliżającej się śmierci? (fot. Thinkstockphotos)
  A A A
Z dużym prawdopodobieństwem można określić czy pacjentowi zostało kilka miesięcy, tygodni, czy jedynie kilka dni życia. Rodzina chorego powinna być na to przygotowana - twierdzi dr Małgorzata Krajnik z Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK.

Etapy umierania

Umieranie nieuleczalnie chorego jest na ogół powolnym procesem, przechodzącym przez kolejne etapy.

W ostatnich miesiącach życia przede wszystkim zmniejsza się zainteresowanie światem zewnętrznym. Chory wspomina i ocenia jak żył. Stara się też doprowadzić do końca niepozałatwiane sprawy – powiedziała specjalistka na spotkaniu z dziennikarzami podczas II Letniej Akademii Onkologicznej.

Dodała, że warto zwrócić uwagę na objawy fizjologiczne chorego, takie jak zmniejszony apetyt, postępujące chudnięcie, zmęczenie i osłabienie oraz częstsze zapadanie w drzemki. Chory może wtedy prosić o eutanazję, gdyż boi się bólu, ale może też obawiać się utraty godności, z czego nie zawsze zdają sobie sprawę najbliżsi.

W ostatnich tygodniach życia terminalnie chory coraz mniej mówi i coraz dłużej śpi. Pojawia się świadomość bliskości śmierci, halucynacje i dezorientacja oraz widzenie zmarłych bliskich osób. Spada temperatura ciała (o jeden stopień lub więcej), zmniejsza się ciśnienie tętnicze krwi, występuje bladość i sinica oraz większe pocenie się. Oddech staje się nieregularny, słuchać rzężenie i kaszel.

W tym okresie u chorego zaskakująco może się pojawić przypływ energii. Chce wstać z łóżka, choć wcześniej nie było to możliwe, wykazuje większą ochotę do rozmowy i większy apetyt. Sprawia to, że mamy wrażenie, że choremu się polepszyło. Często jednak jest to mylące. Pacjent może przechodzić już w ostatnia fazę umierania.

W ostatnich dniach życia chory jest bardzo osłabiony i wyłącznie leży. Nie może jeść, ma coraz większe problemy z połykaniem, pije małymi łykami i nie chce przyjmować tabletek. Przesypia większość czasu, a kontakt z nim jest coraz trudniejszy.

Polub odkrywcy.pl na Facebooku

1 2 z 2

Wydanie internetowe: PAP

oceń
tak 317 88.8%
nie 40 11.2%

Podziel się



Opinie (531)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

1
1
~krystyna 2015-08-11 (18:17) 6 miesięcy 7 godzin i 53 minuty temu

Od 2 mies. prawie nie wychodze z domu i z racji tego, ze mam duzo czasu - czytam i chce sie podzielic moimi doswiadczeniami. Otoz opiekuje sie 92 letnim ojcem. Jestem corka (na emeryturze) i mieszkamy razem. 2 miesiace temu Ojciec, ktory byl zupelnie sprawny, szykowal sobie sniadania i kolacje, podgrzewal sobie przygotowany przeze mnie obiad, gdyz ja z mezem cale lato od maja mieszkamy na dzialce. Przyjezdzalam co 2-gi dzien, robilam zakupy, przygotowywalam jedzenie i znow wracalam na dzialke. Otoz 2 mies. temu Tato zrobil mi awanture, ze ciagle mnie nie ma w domu itd. Powiedzialam, ze na razie nie ma takiej potrzeby, abym Go pilnowala i pojechalam do meza na dzialke. Nastepnego dnia Ojciec dzwoni do mnie, ze zle sie czuje i mam przyjechac. Pomyslalam sobie, ze jak zawsze chce postawic na swoim, ale natychmiast wrocilam i tak juz siedze w domu. Tato z dnia na dzien stracil zainteresowanie swiatem. Przestal ogladac telewizje, a przedtem caly dzien tv byl wlaczony. Przestal rowniez rozwiazywac krzyzowki (nalogowo je rozwiazywal). Polozyl sie do lozka, wstaje tylko na posilki, b.malo je, na nic nie ma apetytu, jest wychudzony i slaby. Od 2 tyg. zakladam Jemu pampersy. Nie moge patrzec na jego bezradnosc. Jest mi b.ciezko, tym bardziej, ze nie mialam z Ojcem dobrych relacji, a teraz musze wszystko przy nim zrobic. Wiem, ze Ojciec nie chce juz zyc, ale serce zdrowe, cisnienie w normie. Cos sie ta starosc Bogu nie udala. Wiem, ze nie powinnam tak mowic, ale uwazam, ze to nie sprawiedliwe. Czekalam na emeryture, wychowalam dzieci, i teraz gdy moznaby nareszcie zyc tylko dla siebie, trzeba poswiecic czas na opieke. Czuje ze psychika mi wysiada. Nie mam rodzenstwa, obowiazek spadl na mnie. Nie oddam Ojca nigdzie, zostanie do konca w domu, gdyz ma sprawny umysl i nie mialabym sumienia. Mysle o zatrudnieniu jakiejs opiekunki, abym choc raz na tydzien mogla wyjsc na dluzej z domu, ale nie wiem jak On to przyjmie. Zal tych co odchodza, szkoda, ze nikt nie mysli o tych, ktorzy sie opiekuja, ktorzy dzien i noc nadsluchuja i czuwaja. Mam 62 lata i zycia w takim stresie nie zycze nikomu.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

0
0
~berenika 2016-01-16 (21:06) 26 dni 5 godzin i 4 minuty temu

dziekuje wszytskim za opis ostatnich chwil swoich bliskich dzieki nim moglam byc przy dziadziusiu do konca. u nas zaczelo sie to od przerzutow do mozgu a po tym juz bylo coraz gorzej choc ani przez chwile nie tracilismy nadzieji... zwlaszcza kiedy Dziadzius znowu zaczal duzo pic i jesc bez problemow z przelykaniem myslelismy ze zdarzy sie cud. w ostatni dzien przed smercia Dziadzius prowadzil mnie przez to wsyztsko i przygotowywal do tego ze niedlugo odejdzie i byl caly czas swiadomy, widzial smierc, powiedzial mi ze to juz jest koniec i zostalo mu malo czasu, pomodlil sie z moja pomoca kazal umyc sobie buzke napil sie na zapas, ciasnienie spadlo mu do 60/50/110 napisal mi na kartce swoje ostatnie slowa, polozylam sie kolo niego i caly czas trzymalam za reke. mimo ze wybral moment kiedy na chwile przysnelam to wiem ze to byl jego wybor odejsc ukradkiem, intymnie. po tym wsyztskim mysle jednak ze zdarzyl sie cud bo nie cierpial i do konca swoich chwil nie wzial nawet zwyklego apapu na bol, nasza a przede wsyztskim jego wiara i pomoc jaka od niego dostalismy dala mi duzo sily chociaz i tak czuje ogromna pustke bo tak juz jest ze Bóg zabiera te najlepsze i cudowne osoby

odpowiedz

0
0
~el 2016-01-05 (17:02) 1 miesiąc 6 dni 9 godzin i 8 minut temu

24.06.2015r. odeszła od nas moja mamusia,miała 91 lat i sprawny umysł do ostatniej minuty.Przez całe 68 lat mojego życia byłam z mamą przy ostatnim jej oddechu również i to chyba była najgorsza chwila w moim życiu.Minęło 6 m-cy a ja w dalszym ciągu przeżywam,że jej nie ma.Przez 4 m-ce każdego dnia stałam przy jej grobie.Teraz jest zimno, więc jestem tylko w środę bo to dzień przejścia ponoć w lepszy czas. Ja również jak Krystyna opiekowałam się moją mamusią,która potrzebowała mojej opieki{jestem sama}narzekałam,buntowałam się ale teraz jak jej nie ma brakuje mi tego,brakuje mi mamy,jej rozmów jej pretensji i narzekań.Krysiu głowa do góry i miej więcej cierpliwości.

odpowiedz

0
1
~Iloba 2015-07-09 (16:12) 7 miesięcy 2 dni 9 godzin i 58 minut temu

Wszystkie objawy to objawy śmierci 06.07.2012 zmarł mój ojciec miał dopiero 65 lat.Niestety nie wygrał z tak straszna choroba jaka jest rak. Moja mama tak bardzo się załamała,że z tego smutku i tęsknoty za tatem pół roku później też zachorowała. Niestety w badaniach okazało się ze to tez rak. A wszystko to przez stres. Miała raka żołądka oczywiście złośliwego. Choć miała 73 lata lata, zdecydowała się na operację żołądka. Przeżyła operacje. Bardzo długo nie mogła dojść do siebie,ale wkoncu doszła do siebie i pojechała na uzdrowisko żeby nabrać na nowo sił do życia. Ja w tym czasie zaszłam po osiemnastu latach w upragnioną ciążę . Bardzo się cieszyłam ,do czasu kiedy znów mojej mamie się pogorszyło. Zaczęłam znów się martwić o mamę. Okazało się ze rak wrócił. Zalamalam sie. W piątym miesiącu dostałam silnych skurczy zaczęłam krwawic,i niestety miałam przedwczesny poród. Nic nie dało się zrobić 27.03.2014.straciłam moje upragnione dziecko a miesiąc później 26.04.2014 zmarła moja mama. To był dla mnie ciężki cios od życia,bardzo mi smutno jest do dzisiaj. Co drugi dzień jestem na cmentarzu bo bardzo mi brakuje moich rodziców i mojego dzidziusia. Ilona.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~krystyna 2015-09-19 (21:44) 4 miesiące 23 dni 4 godziny i 26 minut temu

Ponad miesiac temu pisalam historie mojego Ojca 92 latka. Mial wtedy wszystkie objawy zblizajacej sie smierci, byl bardzo wychudzony i slaby, prawie nie wstawal z lozka, byl splatany, nie umial sie wyslowic, pytal ciagle jaki jest dzien, pewnego wieczoru zauwazylam, ze ma bardzo sine stopy, nie spalam tej nocy, rano az balam sie zajrzec do pokoju. A potem zaczelo byc coraz lepiej, obecnie nie chce pampersow, zaczal sam biegac do lazienki, ma niesamowity apetyt, je wiecej niz kiedykolwiek, zrobil sie bardzo kaprysny, a nawet nieznosny. Znowu wlacza telewizor, rozwiazuje krzyzowki, mysle ze do 100 lat pociagnie jak nic.

odpowiedz

34
12
~ewa 2012-09-06 (09:22) 3 lata 5 miesięcy 5 dni 16 godzin i 48 minut temu

przecież to naturalne,że umrzemy bez wyjątku,pytanie jest tylko jak?jedni nagle w wypadku inni na raka a inni w jakiś ,,głupi''sposób np;przez zakrztuszenie,można zastosować w tym przypadku powiedzenie;komu co pisane to i tak się stanie:-)myślę,że większa część ludzi boi się śmierci co jest normalnym objawem,bo w końcu boimy się rzeczy,których nie rozumiemy a jak do tego jeszcze się naczytamy na oglądamy,na słuchamy od innych jak kto umarł to nie raz aż włos staje na głowie:-)

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

0
0
~Karola 2015-09-05 (20:22) 5 miesięcy 6 dni 5 godzin i 48 minut temu

A jak to wyglada gdy choremu towazyszy demencja starcza ?

odpowiedz

0
1
~domi1@interia.pl 2015-08-30 (02:03) 5 miesięcy 13 dni i 7 minut temu

Ten artykul zrozumie tylko ten kto ma stycznosc z osoba umierajaca na raka. U mnie jest to tata. Wszystkie objawy się zgadzają, na ten moment to juz ostatnie tygodnie/dni. Na poczatku jest to chęć pomocy za wszelką cenę(lekarze, pogotowie, wpychanie jedzenia na siłę itd...), pozniej wspolna modlitwa z chorym o koniec. To przerazające ale prawdziwe. Najwazniejsza jest obecność i wsparcie do samego końca.

odpowiedz

1
0
~anonim 2015-08-30 (00:21) 5 miesięcy 13 dni 1 godzinę i 49 minut temu

To co tu pisze to przerazająca prawda...

odpowiedz

1
1
~magik75 2015-06-17 (02:10) 7 miesięcy 26 dni i 1 minutę temu

Nie boje sie smierci wiem ze musze umrzec!!!!boje sie o swoje male dzieci o 2 chlopakow 3;8,lat.boje sie ze moja zona jak odejde pozwoli ich krzywdzic!!!!kocham ich boze pozwol mi zyc blagam chociaz jeszcze rok.wy wszystko wiedzacy jak mam powiedziec malym dzieciom ze moj czas sie konczy?????wszystko boli ale bol fizyczny jest niczym w porownaniu z lekiem o Miksa iJacha!!!kocham was moii synowie i wierze w was naprawde.....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

2
0
~magik75 2015-06-17 (02:26) 7 miesięcy 25 dni 23 godziny i 44 minuty temu

Miki,Janku dzis postanowilem bede walczyl!!!dla was dla siebie zawsze bylem wojownikiem.mam 40 lat i raka jelita gr.mamy tyle planow....finansowo zabezpieczylem was.jest ktos w polsce kto zajmie sie moimi skarbami?---potrzebuja tylko milosci reszte maja!!!!!!!!!!

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

0
0
~Emik 2015-06-02 (19:46) 8 miesięcy 9 dni 6 godzin i 24 minuty temu

Mój dziadek chba ...........no wiecie co😷😷😥 .

odpowiedz

24
21
~Smutna 2013-06-06 (12:52) 2 lata 8 miesięcy 5 dni 13 godzin i 18 minut temu

A mój mąż sprawił mi wiele bólu i cierpienia w moim życiu, szczególnie psychicznego. Zniszczył uczucie, którym go bezgranicznie darzyłam. Był moim pierwszym mężczyzną, stwarzałam mu ciepły, rodzinny dom a on to deptał. Okazał się strasznym hipokrytą, bezwzglednie mnie ranił i kłamał. Zawdzięczam mu ból, łzy i smutek. Przez stresy wychodowałam sobie chorobę serca i nadciśnienie. Mam przez niego totalne poczucie porażki i życzę mu tylko tego by jego godzina śmierci była taka jak mój ból w tym malżeństwie.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

17
2
~Edi 2012-09-05 (13:54) 3 lata 5 miesięcy 6 dni 12 godzin i 16 minut temu

rok temu zmarła moja babcia w wieku 84 lat, wiedziała że umiera, rak. To było straszne jak w tych ostatnich tygodniach kiedy ją odwiedzałam pytała co chcę żeby mi załatwiła tam na górze, albo jak mówiła: za oknem piękne słońce, lato, a ja muszę umierać. Mimo iż była starszą już kobietą, pełno było w niej życia i widać było jak ciężko jej zaakceptować, że jej kres już nadszedł. Mówiła do mnie abym korzystała z życia, bo bardzo szybko przemija. Babcia obdzwoniła całą rodzinę, ze wszystkimi się pożegnała, przygotowała ubrania do trumny, zostawiła pieniądze na stypę, do końca wszystko zaplanowała, odeszła bardzo godnie. Po jej śmierci uświadomiłam sobie, że wolałabym nie wiedzieć że umieram, taka świadomość, że został mi miesiąc, tydzień, dzień życia jest straszna.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

28
5
~j. 2012-09-05 (13:24) 3 lata 5 miesięcy 6 dni 12 godzin i 46 minut temu

Oczywiscie...inaczej podchodzi się do śmierci staruszka 80-letniego i więcej...inaczej do młodych ludzi, którzy nawet 50-lat nie dożyli, z powodu nowotworu..:(... starszy człowiek umierający śmiercią naturalną, umiera w spokoju, natomiast młody z powodu nowotworu...w męczarni, cierpniu..., najmocniejsze środki przeciwbólowe na bazie kodeiny nie potrafią nawet w 1% powtrzymać tego bólu...miałam bradzo bliską osobę, która bardzo szybko zmarła... i pomimo kilku lat bez niej....nie mogę się z tym pogodzić....i nigdy się nie pogodzę..nigdy...to jest nieprawiedliwe:(:(:(

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

24
1
~kasia 2014-05-30 (00:04) 1 rok 8 miesięcy 13 dni 2 godziny i 6 minut temu

Wszystkie objawy to objawy śmierci, teraz o tym wiem, bo byłam przy mojej kochanej mamie przez ten cały ciężki etap umierania. Widziałam wszystkie zmiany organizmu, reakcje i zachowania. Odeszła 19.05.2014 ale byłam przy niej przez cały dzień umierania. Ciężki oddech, ciśnienie na monitorze zmieniające się co chwilę, to skok to spadek, aż zanikło w ogóle a potem zaczęła się arytmia serca... uderzenia do 200 potem nagle 70 i zmarła. Nie mogę się z tym pogodzić, zostałam zupełnie sama, ZUPEŁNIE. Zadnej rodziny, żadnego wsparcia. Kazdy mowi, współczuję ale nikt nigdy tego nie zrozumie, bo umarła część mnie. W okropnych męczarniach. Tak strasznie ją kocham.... tak strasznie mi jej brakuje....

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

10
0
~ywonne 2014-10-13 (00:21) 1 rok 3 miesiące 30 dni 1 godzinę i 49 minut temu

moja mama zmarla 16 wrzesnia pokoj jej duszy

odpowiedz

2
0
~Ja 2014-09-19 (22:50) 1 rok 4 miesiące 23 dni 3 godziny i 20 minut temu

Mój tatuś tak umierał na raka - 2 tygodnie nie było z Nim kontaktu, może sporadyczny, raczej mało świadomy, bo praktycznie spał po silnych lekach znieczulających, nagle w trzecim tygodniu w sobotę był całkiem świadomy poprosił o kawę, rozmawiał z nami, w niedzielę znowu nie było z Nim kontaktu, a w poniedziałek rano odszedł. Jak to mówią, umierający człowiek jest aktywny "trzy dni przed śmiercią".

odpowiedz

10
0
~Kamil-wnuczek 2013-10-13 (23:18) 2 lata 3 miesiące 29 dni 2 godziny i 52 minuty temu

Witam, Ci co napisali o tym mają pełną rację...Odchodzi moja Babcia....Naszczęście, zdążyłem przyjechać kiedy była jeszcze świadoma...Dziś już zaczęto podawać morfinę.Były dwa momenty kiedy zatrzymywał się już odech-udało się ..Ale wiem,że koniec jest już bliski,,,,Dziś to był koszmar patrzeć jak Babcia cierpi,,,, krzyczała i nie miała już nami kontaktu.Tej nocy planowałem by iść i siedziec przy niej ,głaskać ją po czole-wierzę,że chory choć może być wstanie agonalnym to i tak dalej świadomie czuje naszą obecność........Lekarka, kazła by isc do domu bo to nie ma sensu.....tak zrobiłem..Pomódlcie się za moją kochaną Babcię.....To naprawdę bardzo mądra ciepła, dobra osoba-zawsze miała dla mnie czas, i zawsze mnie wysłuchała-odchodzi ktoś ,,,,kto mnie zawsze zrozumie i wysłucha-Mam nadzieję,że będę miał w niej orędownika w Niebie;( Boję się jutra, i w jakim stanie będzie Babcia jak pójdziemy do niej z rodziną...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~Anna 2014-07-25 (04:44) 1 rok 6 miesięcy 17 dni 21 godzin i 26 minut temu

Teraz walka z nowotworem może okazać się skuteczniejsza. Chirurdzy chcą niszczyć komórki nowotworowe prądem o wysokim napięciu. Tzw. nanoknife dziurawi błony komórkowe nie niszcząc przy tym zdrowych tkanek. Taki nowoczesny sprzęt kupiło właśnie Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Zalety nowej metody leczenia mogli poznać chirurdzy onkologiczni z całej Polski. - My sądzimy, że ta metoda stanie się niebawem bardzo popularna, bo ona daje bardzo dużą szansę usuwania zmian bezkrwawo - przyznaje dr Zbigniew Pawłowicz, dyrektor CO. Metoda jest małoinwazyjna, minimalizuje liczbę powikłań, a pacjent wychodzi ze szpitala już po czterech dniach. W Bydgoszczy zoperowano nową metodą trzech pacjentów z rakiem prostaty i rakiem trzustki. I właśnie w przypadku raka trzustki Nanoknife pozwala na operacje, których nie można byłoby przeprowadzić tradycyjnymi metodami. - Rak trzustki to są Himalaje chirurgii i chirurdzy muszą być świadomi, na co narażają chorego i tutaj ta metoda pozwala uniknąć tych narażeń. Jest metodą bezpieczniejszą - uświadamia prof. Andrzej Szawłowski z CO w Warszawie. Nanoknife to najbardziej spektakularne narzędzie chirurgów, jakie wymyślono. Jak sami mówią, to przyszłość w walce z rakiem. - Skoro ta energia niszczy błony komórkowe nowotworu i jesteśmy w stanie je wszystkie zniszczyć, to chirurdzy tacy jak ja, pójdą do lamusa, bo o ile to się sprawdzi, to być może wszystko będzie się leczyło udoskonalonym nanoknifem - tłumaczy prof. Marek Lampe ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Na całym świecie zrobiono do tej pory kilka tysięcy takich zabiegów. W Polsce kilkadziesiąt - głównie w prywatnych klinikach. Nowa metoda na razie budzi entuzjazm. - Będziemy patrzyli, czy tym chorym rzeczywiście pomagamy, ale jest za wcześnie, żeby odpowiedzieć na to. To wymaga czasu - podsumowuje prof. Michał Studniarek z CO w Bydgoszczy. Narodowy Fundusz Zdrowia jeszcze nie refunduje leczenia nową metodą. Jest szansa, że być może stanie się to w przyszłym roku.

odpowiedz