Ile jeść mięsa, by żyć ekologicznie?
PAP | dodano: 2011-11-17 (16:23) 0 opinii
(fot. Thinkstockphotos)
A
A
A
Ludzie Zachodu zjadają i wyrzucają zbyt wiele mięsa. Cytowany przez "New Scientist" ekspert obliczył, że porcja mięsa dla jednej osoby, którą można by uznać za "ekologiczną", to jeden hamburger plus filet z kurczaka raz na trzy dni.
Ekolodzy przypominają, że hodowla zwierząt odpowiada aż za 15 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Rezygnacja z jedzenia mięsa mogłaby to zmienić, ale nie każdy chce i może być wegetarianinem. Ile zatem należałoby jeść, by nie szkodzić planecie? Zwłaszcza, że - jak ostrzegają eksperci - produkcja żywności zbliża się do "granicy bezpieczeństwa". Wyznaczana jest ona jako wskaźnik ilości potrzebnego ludziom jedzenia, tego ile jedzenia jesteśmy w stanie wyprodukować oraz tego, jak produkcja wpływa na klimat.
- Na liście źródeł emisji produkcja mięsa zajmuje dość wysoką pozycję. Aż 80 proc. emisji rolniczej pochodzi z jego produkcji i nie będzie lepiej, gdyż w miarę, jak ludzie się bogacą, rośnie zapotrzebowanie na białko - uważa cytowana przez "New Scientist" Molly Jahn, była wiceminister w amerykańskim Departamencie Rolnictwa i współautorka raportu nt. bezpieczeństwa żywności w obliczu zmian klimatu, wykonanego na zlecenie Konsultacyjnej Grupy Międzynarodowych Badań Rolnych (CGIAR).
W roku 2007 Colin Butler z Australian National University w Canberrze oszacował, że przeciętny mieszkaniec ziemi zjada co dnia sto gramów mięsa. To mniej więcej tyle, ile waży jeden hamburger. Bogaci zjadają średnio dziesięć razy więcej niż biedni, co oznacza, że ktoś zjada dziesięć hamburgerów dziennie, a kto inny - ani jednego.
Gdyby udało się sprawić, by do roku 2050 każdy mieszkaniec Ziemi zjadał co dnia 50 g czerwonego mięsa i 40 g białego, to emisje gazów cieplarnianych, związanych z produkcją mięsa, ustabilizowałyby się na poziomie z roku 2005 - wyliczał Butler. Oznaczałoby to, że każdy z nas zjada co drugi dzień np. jednego hamburgera i małą kurzą pierś.
Ekolodzy przypominają, że hodowla zwierząt odpowiada aż za 15 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. Rezygnacja z jedzenia mięsa mogłaby to zmienić, ale nie każdy chce i może być wegetarianinem. Ile zatem należałoby jeść, by nie szkodzić planecie? Zwłaszcza, że - jak ostrzegają eksperci - produkcja żywności zbliża się do "granicy bezpieczeństwa". Wyznaczana jest ona jako wskaźnik ilości potrzebnego ludziom jedzenia, tego ile jedzenia jesteśmy w stanie wyprodukować oraz tego, jak produkcja wpływa na klimat.
- Na liście źródeł emisji produkcja mięsa zajmuje dość wysoką pozycję. Aż 80 proc. emisji rolniczej pochodzi z jego produkcji i nie będzie lepiej, gdyż w miarę, jak ludzie się bogacą, rośnie zapotrzebowanie na białko - uważa cytowana przez "New Scientist" Molly Jahn, była wiceminister w amerykańskim Departamencie Rolnictwa i współautorka raportu nt. bezpieczeństwa żywności w obliczu zmian klimatu, wykonanego na zlecenie Konsultacyjnej Grupy Międzynarodowych Badań Rolnych (CGIAR).
W roku 2007 Colin Butler z Australian National University w Canberrze oszacował, że przeciętny mieszkaniec ziemi zjada co dnia sto gramów mięsa. To mniej więcej tyle, ile waży jeden hamburger. Bogaci zjadają średnio dziesięć razy więcej niż biedni, co oznacza, że ktoś zjada dziesięć hamburgerów dziennie, a kto inny - ani jednego.
Gdyby udało się sprawić, by do roku 2050 każdy mieszkaniec Ziemi zjadał co dnia 50 g czerwonego mięsa i 40 g białego, to emisje gazów cieplarnianych, związanych z produkcją mięsa, ustabilizowałyby się na poziomie z roku 2005 - wyliczał Butler. Oznaczałoby to, że każdy z nas zjada co drugi dzień np. jednego hamburgera i małą kurzą pierś.












Jedz jak jaskiniowiec!
Terapia hormonalna, która pomoże ci schudnąć
Zapomnij o schabowym!
Hamburger in vitro
Galaretka z czlowieka - czy to kanibalizm?
Jak spędzić święta ekologicznie? 