Czy każdy, kto podaje się za medium to oszust?
wp.pl | dodano: 2011-12-05 (23:07) 1 opinii
(fot. Thinkstockphotos)
A
A
A
Istnieją dwa obozy - ludzie wierzący w siłę parapsychologii oraz tacy, którzy kategorycznie się od tego odcinają, atakując tych pierwszych. Choć wielu ludzi deklarowało nadludzkie zdolności, nikt nie dowiódł ich doświadczalnie. Znany sceptyk James Randi powołał fundację, która oferuje milion dolarów osobie, która udowodni światu, że posiada nadnaturalne umiejętności. Czy z ponad tysiąca ochotników, którzy do tej pory walczyli o tę nagrodę, znalazł się ktoś, kto w istocie jest medium?
Sprawdzić i wyeliminować oszustów
Już w czasach Neandertalczyków, w społecznościach prym wiódł osobnik, którego postrzegano jako osobę o wyjątkowych, paranormalnych zdolnościach. Często upatrywano się w nim magika lub szamana, głównie przez fakt, że podejmował próby tłumaczenia zjawisk zachodzących w otaczającym świecie, a także nierzadko pełnił rolę uzdrowiciela. Dziś medium to ktoś wyraźnie oddzielony od działalności naukowej. I mimo że zazwyczaj brak dowodów na użyteczność jego działalności, jednak wciąż wzbudza zainteresowanie.
Wielu z nas podchodzi do osób podających się za media lub proroków z przymrużeniem oka, część upatruje w nich wybrańców, a jeszcze inni – jak Amerykanin James Randi – chcą oficjalnie zweryfikować domniemany paranormalny talent tych ludzi, wskazując oszustów.
Parapsychologia warta milion dolarów
W roku 1968 James Randi wraz z parapsychologiem Stanleyem Crypterem podczas jednej z audycji radiowych zaproponowali 100 dolarów temu, kto dowiedzie swoich paranormalnych umiejętności. Z czasem nagroda wzrosła do 1000, a następnie do 10 000 dolarów. W roku 1996 jeden ze współpracowników Randiego zaoferował 1 milion dolarów dla osoby, która podczas szeregu testów udowodni, że jest medium.
W tym samym roku James Randi rozpoczął oficjalną działalność swojej fundacji – The James Randi Educational Foundation (JREF), która od tej pory miała, prócz wielu innych aktywności, weryfikować faktyczne umiejętności chętnych do podjęcia testu.
Niewielu ochotników
Osoby zainteresowane sprawdzeniem siebie podczas „próby Randiego”, jeżeli rzeczywiście dysponują zdolnościami, o których mówią, nie mają nic do stracenia. Wręcz przeciwnie – pozytywny wynik takiej weryfikacji zapewniłby im, prócz nagrody, sławę oraz uznanie. Wraz z upływem lat Randi zyskał popularność i rozgłos nie tylko w USA, lecz także poza granicami tego kraju. Niestety, w środowisku osób o nadludzkich mocach, Randi nie cieszy się dobrą reputacją. Wielu z nich uważa, że obiecywana nagroda to szachrajstwo i że przedsięwzięcie jest nieuczciwe oraz w nieprawidłowy sposób zaplanowane. Randi jednak się nie poddaje. Jako częsty gość programów telewizyjnych oraz audycji radiowych wielokrotnie rzucał wyzwanie jasnowidzom i mediom. Niestety, wiele znanych osób, podających się za media, unika „egzaminu” bądź też wycofuje się z wcześniej podjętej decyzji o naukowym zweryfikowaniu ich umiejętności. Wśród nich jest między innymi Amerykanka Sylvia Browne, która jest jednym z najbardziej znanych mediów za oceanem. Szczegółowa analiza paranormalnych objawień Browne (związanych z 115 morderstwami), które kobieta oficjalnie ogłosiła w ciągu trzech lat swojej działalności w latach 90. XX wieku, wykazała, że żadne z nich nie okazało się zgodne z rzeczywistością. Jednak sama Browne uparcie twierdzi, że jej proroctwa były zgodne z aktualnymi wydarzeniami w 85 proc.!
Mimo przekonania o swoim nadnaturalnym talencie, Sylvia kilkakrotnie wycofała się z badania prowadzonego przez Randiego. Aktywna parapsychologiczna działalność Browne zmusza Randiego do częstego atakowania tej kobiety, która według niego jest oszustką – by ją zniesławić, umieścił na stronie internetowej swojej Fundacji zegar, który odlicza czas od momentu, kiedy po raz pierwszy zrezygnowała z podjęcia wyzwania.
Choć weryfikacji swoich nadludzkich mocy unikają również inne znane media, na stronie internetowej JREF wciąż jednak pojawiają się zapisy mniej znanych parapsychologów-ochotników. By zakwalifikować się do badań, należy mieć wsparcie środowiska naukowego oraz wykazać się oficjalnie zademonstrowanymi umiejętnościami paranormalnymi. Dotychczas (w latach 1996-2011) zgłosiło się ponad 1000 osób - niestety żadna z nich nie zdołała przejść kwalifikacji wstępnych. Nikt też spośród tych, którzy nie przeszli tych testów, nie zwątpił w swoje rzekome zdolności.
Procedura egzaminu
Weryfikacja paranormalnych umiejętności proponowana przez Randiego oraz JREF składa się z trzech części. Pierwsza z nich to wysłanie aplikacji, w której należy skrupulatnie, lecz zwięźle opisać swoją „zdolność”. Aplikować można jedynie dwukrotnie – należy pamiętać o przynajmniej 12-miesięcznej przerwie między pierwszą (odrzuconą) aplikacją a kolejną. Kolejnym krokiem są kwalifikacje wstępne (ang. preliminary test), podczas których kandydat w określonych wcześniej warunkach (zarówno kandydat, jak i Fundacja decydują o formie tego etapu) demonstruje swój rzekomy talent. Jeżeli ktoś podaje się za osobę, która czyta z myśli – o to właśnie zostanie poproszony. Fundacja nie wymaga podejmowania się zadań, w których kandydat „nie czuje” nadludzkiej mocy. Jeśli dana osoba z powodzeniem przejdzie kwalifikacje, przechodzi do kolejnego, ostatniego już etapu (ang. final challenge). Do tej pory nikt nie doszedł do tego pułapu – wyjaśnia to, dlaczego ich przebieg i forma nie zostały jeszcze opracowane.
Jaki jest cel tego badania?
James Randi poprzez działalność Fundacji JREF chce uświadomić laików, że zawierzanie przepowiedniom współczesnych „proroków” może okazać się wyjątkowo niebezpieczne. W Stanach Zjednoczonych kilkukrotnie zaangażowano osoby z rzekomymi nadludzkimi umiejętnościami do poszukiwania zabójców, porywaczy bądź zaginionych ludzi. Spośród tych, którzy umieszczali w sieci opis swoich wizji oraz przewidywaną lokalizację wielu zaginionych osób, niewielu miało odwagę odpowiedzieć na wyzwanie Randiego. Wciąż jednak pewne były swojego geniuszu. Najczęściej twierdziły, że potrafią przenieść się w miejsce zbrodni lub porwania – na tej podstawie nadal udzielają wskazówek, gdzie znajduje się zaginiony lub jego ciało. Często mylne proroctwa i przewidywania tych osób doprowadzały do opóźnień w badaniu danej sprawy. Randi i wielu innych sceptyków uważają, że takiej działalności należy aktywnie przeciwdziałać.
Prócz ujawniania oszustów, James Randi wraz ze swoimi współpracownikami oferuje także pomoc prawną dla osób atakowanych z powodu prowadzenia rutynowych dochodzeń lub krytyki osób deklarujących posiadanie zdolności ponadnaturalnych. Znane media rozpisują się na swoich blogach, twierdząc, że są dyskryminowane i nierzadko atakują nie tylko Fundancję JREF, lecz także władze poszczególnych stanów!
Egzaminy na antenie
Sceptyczny James Randi już od wielu lat obnaża oszustów. Podczas realizacji programu telewizyjnego „Exploring Psychic Powers Live!”, w którym występował, zaproszeni goście mieli wykazać się nadludzkimi mocami. W jednym z odcinków astrolog, który twierdził, że jest w stanie odgadnąć znak zodiaku osoby zaledwie po kilku rozmowach z nią, został poproszony o przypisanie zodiaku 12 osobom (każda spod innego znaku) – nie udało mu się w żadnym przypadku. Inny śmiałek – różdżkarz, deklarował, że potrafi zlokalizować ukrytą wodę. Postawiono przed nim 20 pudeł, spośród których 5 zawierało butelkę z wodą. Różdżkarz wskazał 8 pustych pudeł. Kolejny człowiek poproszony został o przypisanie przedmiotów (klucza i zegarka) do ich właścicieli - 12 osób. Udało mu się jedynie w 2 przypadkach.
Mimo tak wielu oczywistych porażek, wciąż wiele osób chce wierzyć w zdolności jasnowidzów i wróżbitów. Zdaniem wielu sceptyków, przypadki proroctw i przepowiedni, które okazały się zgodne z rzeczywistością, nie są niczym więcej niż statystycznie możliwym oszacowaniem sytuacji. Ludzie dopatrujący się nadludzkich zjawisk, często mylnie interpretują słowa medium, co z kolei napędza popularność oszustów. W rezultacie, w Stanach Zjednoczonych jest to dobry sposób na życie – „prorocy” nie narzekają na niskie zarobki.
Co na to nauka?
Oficjalne stanowisko naukowców jest jednoznaczne – zjawiska paranormalne oraz ludzie, którzy dysponują nadnaturalnymi mocami nie istnieją, ponieważ nie można ich empirycznie doświadczyć, zaobserwować i zbadać. Podczas wielu prób i badań, prowadzonych nie tylko przez fundację Jamesa Randiego, lecz również przez Brytyjskie Stowarzyszenie Psychologiczne (British Psychological Society) czy też Uniwersytet w Witwatersrand, udowodniono wielu osobom, że ich rzekome nadnaturalne zdolności nie różnią się niczym od zgadywania lub bystrej analizy i interpretacji danej sytuacji. Dodatkowo już sam fakt, że wiele poważanych ośrodków naukowych nie zajmuje się tego typu badaniami, świadczy o tym, że jest to, krótko mówiąc, strata czasu oraz pieniędzy. Mimo tego, wiele osób (nawet naukowców) daje szansę zademonstrowania swoich paranormalnych umiejętności ludziom, którzy twierdzą, że je posiadają. Naukowcy to przecież ta grupa ludzi, która do rzeczy niewyjaśnionych powinna podchodzić z pewną dozą pokory – czy kilka wieków temu, gdy nie istniały narzędzia do badania mikroorganizmów, ktoś wierzył w ich istnienie?
PL/amo/mnd
Sprawdzić i wyeliminować oszustów
Już w czasach Neandertalczyków, w społecznościach prym wiódł osobnik, którego postrzegano jako osobę o wyjątkowych, paranormalnych zdolnościach. Często upatrywano się w nim magika lub szamana, głównie przez fakt, że podejmował próby tłumaczenia zjawisk zachodzących w otaczającym świecie, a także nierzadko pełnił rolę uzdrowiciela. Dziś medium to ktoś wyraźnie oddzielony od działalności naukowej. I mimo że zazwyczaj brak dowodów na użyteczność jego działalności, jednak wciąż wzbudza zainteresowanie.
Wielu z nas podchodzi do osób podających się za media lub proroków z przymrużeniem oka, część upatruje w nich wybrańców, a jeszcze inni – jak Amerykanin James Randi – chcą oficjalnie zweryfikować domniemany paranormalny talent tych ludzi, wskazując oszustów.
Parapsychologia warta milion dolarów
W roku 1968 James Randi wraz z parapsychologiem Stanleyem Crypterem podczas jednej z audycji radiowych zaproponowali 100 dolarów temu, kto dowiedzie swoich paranormalnych umiejętności. Z czasem nagroda wzrosła do 1000, a następnie do 10 000 dolarów. W roku 1996 jeden ze współpracowników Randiego zaoferował 1 milion dolarów dla osoby, która podczas szeregu testów udowodni, że jest medium.
W tym samym roku James Randi rozpoczął oficjalną działalność swojej fundacji – The James Randi Educational Foundation (JREF), która od tej pory miała, prócz wielu innych aktywności, weryfikować faktyczne umiejętności chętnych do podjęcia testu.
Niewielu ochotników
Osoby zainteresowane sprawdzeniem siebie podczas „próby Randiego”, jeżeli rzeczywiście dysponują zdolnościami, o których mówią, nie mają nic do stracenia. Wręcz przeciwnie – pozytywny wynik takiej weryfikacji zapewniłby im, prócz nagrody, sławę oraz uznanie. Wraz z upływem lat Randi zyskał popularność i rozgłos nie tylko w USA, lecz także poza granicami tego kraju. Niestety, w środowisku osób o nadludzkich mocach, Randi nie cieszy się dobrą reputacją. Wielu z nich uważa, że obiecywana nagroda to szachrajstwo i że przedsięwzięcie jest nieuczciwe oraz w nieprawidłowy sposób zaplanowane. Randi jednak się nie poddaje. Jako częsty gość programów telewizyjnych oraz audycji radiowych wielokrotnie rzucał wyzwanie jasnowidzom i mediom. Niestety, wiele znanych osób, podających się za media, unika „egzaminu” bądź też wycofuje się z wcześniej podjętej decyzji o naukowym zweryfikowaniu ich umiejętności. Wśród nich jest między innymi Amerykanka Sylvia Browne, która jest jednym z najbardziej znanych mediów za oceanem. Szczegółowa analiza paranormalnych objawień Browne (związanych z 115 morderstwami), które kobieta oficjalnie ogłosiła w ciągu trzech lat swojej działalności w latach 90. XX wieku, wykazała, że żadne z nich nie okazało się zgodne z rzeczywistością. Jednak sama Browne uparcie twierdzi, że jej proroctwa były zgodne z aktualnymi wydarzeniami w 85 proc.!
Mimo przekonania o swoim nadnaturalnym talencie, Sylvia kilkakrotnie wycofała się z badania prowadzonego przez Randiego. Aktywna parapsychologiczna działalność Browne zmusza Randiego do częstego atakowania tej kobiety, która według niego jest oszustką – by ją zniesławić, umieścił na stronie internetowej swojej Fundacji zegar, który odlicza czas od momentu, kiedy po raz pierwszy zrezygnowała z podjęcia wyzwania.
Choć weryfikacji swoich nadludzkich mocy unikają również inne znane media, na stronie internetowej JREF wciąż jednak pojawiają się zapisy mniej znanych parapsychologów-ochotników. By zakwalifikować się do badań, należy mieć wsparcie środowiska naukowego oraz wykazać się oficjalnie zademonstrowanymi umiejętnościami paranormalnymi. Dotychczas (w latach 1996-2011) zgłosiło się ponad 1000 osób - niestety żadna z nich nie zdołała przejść kwalifikacji wstępnych. Nikt też spośród tych, którzy nie przeszli tych testów, nie zwątpił w swoje rzekome zdolności.
Procedura egzaminu
Weryfikacja paranormalnych umiejętności proponowana przez Randiego oraz JREF składa się z trzech części. Pierwsza z nich to wysłanie aplikacji, w której należy skrupulatnie, lecz zwięźle opisać swoją „zdolność”. Aplikować można jedynie dwukrotnie – należy pamiętać o przynajmniej 12-miesięcznej przerwie między pierwszą (odrzuconą) aplikacją a kolejną. Kolejnym krokiem są kwalifikacje wstępne (ang. preliminary test), podczas których kandydat w określonych wcześniej warunkach (zarówno kandydat, jak i Fundacja decydują o formie tego etapu) demonstruje swój rzekomy talent. Jeżeli ktoś podaje się za osobę, która czyta z myśli – o to właśnie zostanie poproszony. Fundacja nie wymaga podejmowania się zadań, w których kandydat „nie czuje” nadludzkiej mocy. Jeśli dana osoba z powodzeniem przejdzie kwalifikacje, przechodzi do kolejnego, ostatniego już etapu (ang. final challenge). Do tej pory nikt nie doszedł do tego pułapu – wyjaśnia to, dlaczego ich przebieg i forma nie zostały jeszcze opracowane.
Jaki jest cel tego badania?
James Randi poprzez działalność Fundacji JREF chce uświadomić laików, że zawierzanie przepowiedniom współczesnych „proroków” może okazać się wyjątkowo niebezpieczne. W Stanach Zjednoczonych kilkukrotnie zaangażowano osoby z rzekomymi nadludzkimi umiejętnościami do poszukiwania zabójców, porywaczy bądź zaginionych ludzi. Spośród tych, którzy umieszczali w sieci opis swoich wizji oraz przewidywaną lokalizację wielu zaginionych osób, niewielu miało odwagę odpowiedzieć na wyzwanie Randiego. Wciąż jednak pewne były swojego geniuszu. Najczęściej twierdziły, że potrafią przenieść się w miejsce zbrodni lub porwania – na tej podstawie nadal udzielają wskazówek, gdzie znajduje się zaginiony lub jego ciało. Często mylne proroctwa i przewidywania tych osób doprowadzały do opóźnień w badaniu danej sprawy. Randi i wielu innych sceptyków uważają, że takiej działalności należy aktywnie przeciwdziałać.
Prócz ujawniania oszustów, James Randi wraz ze swoimi współpracownikami oferuje także pomoc prawną dla osób atakowanych z powodu prowadzenia rutynowych dochodzeń lub krytyki osób deklarujących posiadanie zdolności ponadnaturalnych. Znane media rozpisują się na swoich blogach, twierdząc, że są dyskryminowane i nierzadko atakują nie tylko Fundancję JREF, lecz także władze poszczególnych stanów!
Egzaminy na antenie
Sceptyczny James Randi już od wielu lat obnaża oszustów. Podczas realizacji programu telewizyjnego „Exploring Psychic Powers Live!”, w którym występował, zaproszeni goście mieli wykazać się nadludzkimi mocami. W jednym z odcinków astrolog, który twierdził, że jest w stanie odgadnąć znak zodiaku osoby zaledwie po kilku rozmowach z nią, został poproszony o przypisanie zodiaku 12 osobom (każda spod innego znaku) – nie udało mu się w żadnym przypadku. Inny śmiałek – różdżkarz, deklarował, że potrafi zlokalizować ukrytą wodę. Postawiono przed nim 20 pudeł, spośród których 5 zawierało butelkę z wodą. Różdżkarz wskazał 8 pustych pudeł. Kolejny człowiek poproszony został o przypisanie przedmiotów (klucza i zegarka) do ich właścicieli - 12 osób. Udało mu się jedynie w 2 przypadkach.
Mimo tak wielu oczywistych porażek, wciąż wiele osób chce wierzyć w zdolności jasnowidzów i wróżbitów. Zdaniem wielu sceptyków, przypadki proroctw i przepowiedni, które okazały się zgodne z rzeczywistością, nie są niczym więcej niż statystycznie możliwym oszacowaniem sytuacji. Ludzie dopatrujący się nadludzkich zjawisk, często mylnie interpretują słowa medium, co z kolei napędza popularność oszustów. W rezultacie, w Stanach Zjednoczonych jest to dobry sposób na życie – „prorocy” nie narzekają na niskie zarobki.
Co na to nauka?
Oficjalne stanowisko naukowców jest jednoznaczne – zjawiska paranormalne oraz ludzie, którzy dysponują nadnaturalnymi mocami nie istnieją, ponieważ nie można ich empirycznie doświadczyć, zaobserwować i zbadać. Podczas wielu prób i badań, prowadzonych nie tylko przez fundację Jamesa Randiego, lecz również przez Brytyjskie Stowarzyszenie Psychologiczne (British Psychological Society) czy też Uniwersytet w Witwatersrand, udowodniono wielu osobom, że ich rzekome nadnaturalne zdolności nie różnią się niczym od zgadywania lub bystrej analizy i interpretacji danej sytuacji. Dodatkowo już sam fakt, że wiele poważanych ośrodków naukowych nie zajmuje się tego typu badaniami, świadczy o tym, że jest to, krótko mówiąc, strata czasu oraz pieniędzy. Mimo tego, wiele osób (nawet naukowców) daje szansę zademonstrowania swoich paranormalnych umiejętności ludziom, którzy twierdzą, że je posiadają. Naukowcy to przecież ta grupa ludzi, która do rzeczy niewyjaśnionych powinna podchodzić z pewną dozą pokory – czy kilka wieków temu, gdy nie istniały narzędzia do badania mikroorganizmów, ktoś wierzył w ich istnienie?
PL/amo/mnd











Duchy naprawdę istnieją? Potwierdził to sam ...
Jak muzyka wpływa na nasz mózg?
Bodźce podprogowe - bać się czy nie?
Duchy, zjawy, nawiedzone domy... Co na to ...
Organizm, który zmartwychwstaje
Gdy własna ręka chce cię zabić 