Kapitan schodzi ostatni?

wp.pl | dodano: 2012-01-20 (16:04) 195 opinii Kapitan schodzi ostatni? (fot. AFP)   A A A
O tym, że „kapitan schodzi ze statku ostatni”, wie chyba każdy. Na pokładzie Titanica nawet orkiestra grała do końca, by zapobiec panice i wspomóc w miarę sprawną ewakuację. I choć bilans ofiar katastrofy Titanica był zatrważający i wykazano liczne błędy podczas ewakuacji, jak choćby zbyt mała liczba szalup ratunkowych i fakt, że wiele z nich odpływało od tonącego statku w połowie pustych, postawa kapitana Edwarda Johna Smitha stała się wzorem dla wszystkich pokoleń oficerów, nie tylko tych związanych z morzem. Niestety w historii żeglugi zdarzały się także przypadki równie niechlubne, co oburzające tchórzostwo kapitana Schettino, zawiadującego wycieczkowcem Costa Concordia.

Tchórz, nie kapitan

Statek Costa Concordia rozbił się o skały 13 stycznia 2012 roku około godziny 23:30, gdy zanadto zbliżył się do brzegów Toskanii. Jak wykazały pierwsze tropy śledztwa, winnym tego zdarzenia był Kapitan Francesco Schettino, który zszedł z wyznaczonego kursu, by powitać mieszkańców wyspy Goglio na Morzu Tyrreńskim, w tym kapitana emeryta, legendę włoskiej marynarki, Mario Palombo. Tragedia Concordii ujawniła, że podobne, niebezpiecznie praktyki były we włoskiej flocie na porządku dziennym. Traktowano to jako atrakcję turystyczną zarówno dla pasażerów statków, jak i dla odwiedzających wyspę.

Jednak najbardziej skandaliczne i niezgodne z etyką zawodu kapitana było to, co zdarzyło się już po uderzeniu statku o wystające skały. Kapitan nie dość, że zwlekał z wezwaniem pomocy, to jeszcze ewakuował się ze statku na jednej z pierwszych szalup. Unikał odpowiedzialności, a nawet kłamał oficerom z portu w Livorno - kapitan Gregorio De Falco, który w bardzo ostrych słowach zwrócił się do tchórzliwego kapitana statku, stał się już postacią kultową. Zapis rozmowy możecie przeczytać tutaj
Kapitan Francesco Schettino udzielając wywiadów twierdził, że koordynował akcje ratunkową z brzegu.(źródło:AP)


Kapitan pełniący najwyższa funkcję na wycieczkowcu Costa Concordia został oskarżony o spowodowanie katastrofy morskiej, opuszczenie statku przed końcem jego ewakuacji oraz nieumyślne spowodowanie śmierci.

- Opowieści o kapitanach opuszczających topiących się pasażerów są tak stare jak statki. To tylko ludzie – powiedział Andrew Lambert, profesor historii marynarki King’s College w Londynie w wywiadzie dla Discovery News.

Najsłynniejsze przypadki opuszczenia statku przez kapitana w czasie katastrofy na stałe zapisały się w historii i kulturze światowej, choć miało to raczej przestrzegać przed popełnianiem tych samych, karygodnych błędów.

W 1816 roku u wybrzeży Afryki zatonęła fregata o nazwie Meduza. Dowodził nią kapitan Hugues de Chaumareys, który zignorował wygląd wody, wskazujący na to, iż okręt zbliża się do mielizny. Statek ugrzązł około 50 km od brzegu i zaczął nabierać wody. Szalup ratunkowych było zbyt mało, lecz na szczęście załoga i pasażerowie zdołali wybudować z części statku ogromną tratwę. Zgodnie z relacjami miała ona 20 metrów długości i 7 metrów szerokości.

Niestety powierzchnia ta była niewystarczająca i na tratwie działy się dantejskie sceny. Kapitan wraz z częścią oficerów opuścił statek na jednej z szalup i pozostawił ludzi na pastwę losu. Pierwszej nocy w wyniku bójek i ogromnej presji zginęło 20 ludzi, część zamordowano, kilku popełniło samobójstwo. W kolejnych dniach umierali następni, a rozbitkowie prawdopodobnie dopuścili się kanibalizmu. Trzynastego dnia nieliczni ocaleni zostali odnalezieni przez załogę okrętu wojennego Argus. Kapitanowi, który po dotarciu do brzegu opowiadał jakoby pasażerowie oszaleli i musiał przed nimi uciekać, postawiono pięć zarzutów, m.in. za pozostawienie rozbitków na pewną śmierć. O dziwo na pokładzie podtopionego statku pozostało 17 oficerów, którzy przeżyli na nim do chwili odnalezienia, 54 dni po wypadku.

Tragiczne losy rozbitków z Meduzy zainspirowały młodego malarza Teodora Géricault do namalowania w 1819 roku obrazu pt. „Tratwa meduzy”.(PD)
1 2 z 2
oceń
63
8
Podziel się

Więcej na ten temat

Więcej w serwisach WP



Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: +9 [61]
~Wicek [2012-01-21 13:16]

Co się tak uczepiliście tego biedaka. Dziś w TVN ku niezadowoleniu Mołek kapitan żeglugi morskiej powiedział, że firma z Anglii produkująca mapy elektroniczne nakazała wszystkim kapitanom statków zweryfikowanie czy aby na mapach nie ma jakichś błędów. A więc sprawa śmierdzi. Gdy Costa Concordia rozpruła sobie o skały poszycie dna, co miało miejsce ok 2 km od brzegu, kapitan podjął słuszną decyzję o wprowadzeniu statku na mieliznę w celu uniknięcia śmierci z powodu utonięcia kilkuset ludzi. To był racjonalny krok wymierzony na ratowanie ludzi. Zadajecie sobie pytanie ile ludzi zdołałoby się uratować na pełnym morzu i to nawet pomimo zaledwie 2 km od brzegu gdy nastąpiło uszkodzenie statku? Połowa, mniej, może więcej? I teraz odpowiedzcie sobie na pytanie: ten symboliczny gest gdy kapitana w postaci pozostania na statku do ostatniego rozbitka - w czym niby miałby pomóc??? Przecież załoga wiedziała co ma robić w sytuacjach kryzysowych co dowiodła skuteczność w ewakuacji rozbitków. Czy wyobrażacie sobie, że w chaosie 4 tysięcy ludzi kapitan miał biegać po pokładzie i rozdawać każdemu z nich chusteczki do nosa? Spójrzcie na to racjonalnie. Doszło do katastrofy, kapitan dzięki skierowaniu statku do brzegu uratował życie wielu osobom. Nie jest jasne dlaczego statek trafił na skały i to 2 km od brzegu. Słuchacie mediów wydających wyroki np. takie, ze minimalna odległość od brzegu miała wynosić 5 km. Jesteście pewni, że tak stanowią przepisy? A może to tani dziennikarze podsycają atmosferę sensacji? Naszego Wronę też chcieli pismaki zniszczyć i co się okazało? Okazało się, że Boeing dał ciała i nie uwzględnił w procedurach sytuacji jaka miała miejsce na pokładzie. Załoga zachowała się zgodnie z procedurami. Podobnie może być z kapitanem Costa Concordia. Myślcie samodzielnie lemingi, nie dajcie się manipulować przez media!

odpowiedz

pokaż 19 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Nikt [2012-03-11 17:00]

a teraz spędzi w więzieniu ponad 5000 lat!!

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~Kasiula [2012-01-24 13:23]

Stało się i już- nie lubię tego, jak inni próbują dowieśc za wszelką cenę swojej racji mimo, że minie np. już dwa lata ( nawiązując do poprzednich katastrof). Jest to po prostu typowe, a najlepiej jest tylko komentowac z daleka, a spróbujcie się postawic na miejscu tego kapitana. Nie wierzę, że on po prostu nie spanikował. Jak dochodzi co do czego każdy ratuje się sam, lecz tylko niektórzy mają niezłomny instynkt pomocy innym...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +2 [2]
~marcin [2012-01-28 11:25]

14 stycznia 1993 Katastrofa promu m/f Jan Heweliusz gdzie kpt. ANDRZEJ UŁASIEWICZ świadomie podjął decyzję że zostanie, przebierając się wcześniej w mundur wyjściowy podzielił los swojej jednostki oraz części jej załogi oraz pasażerów. Był dobrym kapitanem i tak też odszedł pozostawił żonę i córkę. To HONOR zgodnie z zasadą że kapitan schodzi ostatni.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~tivoli1 [2012-01-26 16:55]

Kapitan Schettino to jak donald tusk, też sp... pierwszy jak jest draka w sejmie i wysyła swoich pieniaczy ministrów

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Olo [2012-01-25 11:49]

Oto i cała prawda o włochach ... Piczki na kolorowo poubierane mające się za samce alfa... Żenada.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~prawidłowa odp [2012-01-24 09:32]

zastrzelił bym tego co musiał bym wybrać i poszedł sam.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~krzys [2012-01-21 12:54]

szkoda ze norrisa tam nie bylo uratował by wszystkich

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +11 [15]
~Ex Marynarz [2012-01-21 13:23]

Drodzy rozmowcy ! taka jest natura kazdego " Makarona" przykladow chociazby dzielnej armii wloskiej podczas II Wojny Swiatowej mamy wiecej, vide film " Jak Rozpetalem II Wojne Swiatowa". Czas ich swietnosci z okresu Imperium Rzymskiego to odlegla historia. To kretacze, klamcy, oszusci podobnie jak Grecka Kolega. Ten sam kaliber.

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +1 [1]
~arur1292 [2012-01-21 13:17]

To prawda kapitan shodzi ostatni taki regulamin ale pszeciesz on niebył tam sam reszta oficerów gdzie była??? czujniki zawiodły ??? morze to drugi (smolensk) pszeciesz żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku dlaczego nawigacja niezadziałała a niby taki doskonały ten statek coś tu nietak???

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~Onan [2012-01-21 13:16]

Kapitan zawsze ze statku spuszcza się ostatni.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -6 [48]
~koko [2012-01-21 12:16]

Wy boicie się iść do lekarza zrobić badania kontrolne, iść do banku podpisać ugodę a nawet przyznać się do o wiele mniejszego grzeszku - a krytykujecie wszyscy tchórzostwo kapitana. Ot, bohaterzy w kapciach przed telewizorem. A jak Wy zachowalibyście się na jego miejscu? Tak, tak, wiem - nie jesteście kapitanem statku - bo boicie się tak sporej odpowiedzialności. Etacik ze stałą pensyjką gdzieś na dole drabinki, jest ok, tylko żeby więcej płacili i szef tyle nie wymagał. Zawsze go można jednak posądzić o mobbing. ech....

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -15 [25]
~ADHD [2012-01-21 12:59]

Przynajmniej uratowal zycie. Kapitan zawsze powinien pierwszy schodzic z okretu, gdyz dzieki temu ratuje wlasne zycie. Lepsze jest zycie w hanbie niz brak zycia przez glupote.

odpowiedz

pokaż 7 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -11 [13]
~Marcin [2012-01-21 12:25]

A gdzie jest napisane ze kapitan zchodzi ostatni ,opuscil poklad i koniec i co sie stalo .

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +4 [4]
~65432 [2012-01-21 13:28]

siedzac w okopie z kim chcialbys isc do ataku gdybys musial i 1 z ruskim 2 wlochem 3 .anglikiem

odpowiedz

pokaż 8 ukrytych odpowiedzi

Ocena: 0 [8]
~aha ! [2012-01-21 19:19]

Na szczescie sa Polacy ,ktorzy zawsze lepiej wiedza wszystko od innych . A gdyby sie tak zajac polska tragedia smolenska nie wyjasniona od dwoch lat ,zamiast krytykowac innych ?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +6 [8]
~polski rozbitek [2012-01-22 12:19]

W każdym razie w Polsce Vincent Rostowski publicznie powiedział, że jak w Polsce nastąpi katastrofa, to on już się stara o zieloną kartę dla swoich dzieci w USA - więc czujmy się już jak na tym włoskim statku.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~Mariusz [2012-01-21 17:50]

Jeszcze raz wam powtarzam to co juz wczesniej pisalem. Kapitan na statkach pasazersko-wycieczkowych nie jest od kierowania statkiem tylko do funkcji reprezentacyjnych. Ma dobrze wygladac w mundurze, mowic jezykami, ladnie sie usmiechac i wzbudzac zaufanie pasazerow. Na zegludze znac sie nie musi. Faktyczne dowodztwo sprawuje pierwszy oficer ktory tez zreszta zostal aresztowany.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +3 [13]
~olo [2012-01-22 15:44]

Tak naprawdę może i wszyscy by się uratowali, gdyby nie potrzebna panika wśród ludzi którzy twierdzili że katastrofa była jak na Titanicu. Oczywiście bzdura totalna co gadali pasażerowie , bo po pierwsze nie ma co porównywać Titanica do Costa Concordii która uderzyła blisko brzegu wyspy, gdzie pomoc zaraz nadpłynęła, bo statek łatwo można było zlokalizować bo nie był na pełnym morzu, temperatura wody jest o wiele cieplejsza niż na O. Atlantyckim. Więc gdyby nie było beznadziejnej paniki, ewakuacja przebiegłaby sprawnie, szybko i bez ofiar. Także większej mierze zawinili pasażerowie!! Więc niech tego nie porównują do katastrofy Titanica bo śmiać mi się chce, robią z tego niepotrzebną sensację.

odpowiedz

Ocena: +9 [17]
~rysiek1945 [2012-01-21 12:54]

a co w tym dziwnego,Antoni tez uciekl pociagiem spod Smolenska.

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi