Zdrajca natchniony - Ewangelia według Judasza
Archeologia Żywa | dodano: 2011-01-28 (09:27) 89 opinii
(fot. wikipedia)
A
A
A
Apokryficzna Ewangelia Judasza rozpoczyna się dość tajemniczo: „Tajna relacja z objawienia, które Jezus wypowiedział w rozmowie z Judaszem Iskariotą”. Już pierwsze zdanie w zupełności wystarcza, by tekst manuskryptu zakwalifikować do tradycji gnostyckiej. Elaine Pagels z Harrington Spear Paine Foundation, profesor religii na Uniwersytecie Princeton twierdzi, że wczesnochrześcijański ruch był niezwykle zróżnicowany i bogaty, skoro tak odmienne opinie, co do roli Judasza, się w nim utrzymywały. Marvin Meyer z Uniwersytetu Chapmana wyznaje: „Ewangelia Judasza rzuca ważne światło na charakter rozwijającego się chrześcijaństwa i przypomina nam o bogatym zróżnicowaniu wczesnego Kościoła”.
Craig Evans, wykładowca Nowego Testamentu na Uniwersytecie Acadia w Wolfville w kanadyjskiej Nowej Szkocji, dodaje: „Ewangelia Judasza z II wieku jest ważnym świadectwem na to, jak różnie chrześcijanie odbierali Jezusa i jego uczniów. Ten tekst pomoże nam lepiej zrozumieć rzeczy, o których jedynie napomyka się w ewangeliach Nowego Testamentu”.
Terry Garcia z Towarzystwa National Geographic ujawnia: „Kodeks zweryfikowano jako autentyczne dzieło starożytnej chrześcijańskiej literatury apokryficznej przy pomocy datowania metodą węglową, analizy atramentu, obrazowania multispektralnego, analizy kontekstu i pisma”. Stephen Emmel, badacz koptyjskiego z Uniwersytecie w Münster w Niemczech, nie ma wątpliwości: „W swojej karierze widziałem setki papirusów, a ten jest absolutnie typowym starożytnym manuskryptem koptyjskim. Jestem o tym całkowicie przekonany”.
Rodem z kina sensacji
W jaki sposób doszło do odkrycia papirusu? Prasa przytacza wersję, która nadawałaby się na scenariusz filmu sensacyjnego: „Najbardziej prawdopodobna jest wersja, że na zawinięty w skórę plik rękopisów natrafił egipski pasterz na przełomie lat 70. i 80. XX w. w okolicy al Minya. Zapewne celowo zaglądał do okolicznych grot. Grzebani w nich byli koptyjscy mnisi, a przy nich zdarzało mu się znajdować cenne zabytki.
Rzecz jasna, nie zdawał sobie sprawy nie tylko z wartości, ale nawet z zawartości manuskryptu spisanego po koptyjsku greckim alfabetem. Sprzedał go wędrującemu po wsiach handlarzowi sztuką. Handlarz już nie żyje, a jego rodzina nie chce rozmawiać z mediami, więc szczegółów transakcji nie poznamy. Wiemy tylko, że wkrótce potem manuskrypt trafił w ręce handlarza z Kairu nazwiskiem Hanna. Niemal natychmiast został mu skradziony, ale Hanna – po dwóch latach usilnych starań – go odzyskał. W maju 1983 r. udał się do Szwajcarii i próbował go sprzedać naukowcom.







Archeologiczna sensacja! Gdańska apokalipsa!
Dlaczego Święty Walenty został patronem ...
Indiana Jones przyrośnie do komputera?
Rodzeństwo Chrystusa
I Ty możesz odczytać starożytne papirusy!
Czytanie Biblii zakazane przez Kościół 


