Sudan to nie miejsce dla archeologów?

Archeologia Żywa Archeologia Żywa | dodano: 2011-01-27 (14:56) 1 opinia Sudan to nie miejsce dla archeologów? (fot. Marek Chłodnicki, Tomasz Stępnik, Katarzyna Molga)   A A A
Robotnicy zastrajkowali. W nocy ktoś wybił szyby w naszym samochodzie terenowym zostawiając list z pogróżkami. Rząd w Chartumie oświadczył, że nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa. Badania kurhanu królewskiego w Sudanie były zagrożone.

Hagar el-Beida, jedna z ważniejszych i najmniej spokojnych wsi w rejonie polskiej koncesji na IV katarakcie w Sudanie. Budowa wielkiej zapory na Nilu miała pomóc w przyspieszonej modernizacji kraju, tymczasem wywołała społeczny ferment. Całe życie północnego-pustynnego Sudanu od setek lat w prawie niezmienionej formie koncentruje się wzdłuż życiodajnej rzeki, a większość mieszkających tutaj i uprawiających w tradycyjny sposób ziemię rolników, wciąż bardziej utożsamia się z własnym plemieniem i wioską niż odległym, nieznanym Chartumem i państwem Sudan. Gigantyczna inwestycja wiąże się jednak z zatopieniem setek tysięcy hektarów żyznych pól oraz niezliczonych wiosek rozsianych wzdłuż rzeki. Tak więc od samego początku atmosfera pracy archeologów, na terenach przeznaczonych pod zalanie, naznaczona była niezrozumieniem i tragedią rozpadu tradycyjnego świata Nubijczyków – jedynego, który znali.

Hagar el-Beida leży nad Nilem. Bezpośrednio przy rzece znajdowały się gaje palmowe i zielone pola uprawne, wyżej zabudowania wsi, a na kamienistych wzgórzach pustyni Bajuda rysowały się liczne kurhany. Późną jesienią 2003 roku przeprowadzany został rekonesans archeologiczny, wzdłuż koncesji przyznanej Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW na terenie IV-tej katarakty. Uwagę ekspedycji, kierowanej przez prof. Lecha Krzyżaniaka zwrócił właśnie kompleks cmentarzysk kurhanowych zlokalizowanych w tym rejonie. Na ich tle szczególnie wyróżniał się najpotężniejszy z nich o średnicy ponad 30 m i zachowanej wysokości, jeszcze obecnie przekraczającej 5 m, znajdujący się w samym centrum wsi. Ów gigant zniechęcał i fascynował równocześnie. To pierwsze – ze względu na przewidywany nakład pracy. Emocje studził też rozległy wkop rabunkowy, ścinający górną część stożka kurhanu.



Do czterech razy sztuka

Pierwszą próbę „dobrania się” do jego tajemnicy podjął w 2005 roku mgr Marek Lemiesz z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. Nie zakończył prac w sezonie, a jedynie zebrał część nasypu. W kolejnym roku badacz ten wysłał na kurhan 80 procent robotników, którymi dysponował. Prace wciąż posuwały się zbyt wolno. By je przyspieszyć, archeolog postanowił traktorem wywieźć część ziemi z jałowego nasypu kurhanu. Decyzja ta stała się początkiem poważnego konfliktu. Sprzęt udało się ściągnąć z odległej wioski innego plemienia, co wywołało wściekłość miejscowej ludności. Emocje wzięły górę, robotnicy zastrajkowali, a traktorzyście nie pozwolono pracować. W nocy ktoś wybił szyby w naszym samochodzie terenowym zostawiając list z pogróżkami i przyklejonym zdjęciem, o ile dobrze pamiętam… Osamy bin Ladena. Cały rejon plemienia Manasir objęty był w tym czasie rewolucyjnymi nastrojami ze względu na planowane wysiedlenia i problemy z odszkodowaniami. Rząd w Chartumie oświadczył, że nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa.
1 2 3 4 5 z 5

Wydanie internetowe: Archeologia Żywa

oceń
4
0
Podziel się

Więcej na ten temat

Więcej w serwisach WP



Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~rais [2012-03-12 08:08]

Znam temat budowy tamy. Jest to spowodowane koniecznoscia nawodnienia terenow, gdzie bedzie mozna rozwijac uprawy rolne, a nie pozwolic tylko tradycyjnie zyc wzdluz Nilu analfabetom. Przyrost ludnosci powoduje koniecznosc intensyfikacji rolnictwa - tak jak w Egipcie. Proby budowania wioserk dla przesiedlanych budzily ich gorace sprzeciwy - mimo znacznego awansu cywilizacyjnego z tym zwiazanego. Projekt przedlozylo m.in. polskie przedsiebiorstwo.

odpowiedz