Złowieszcza wiadomość meksykańskich gangów
Informacja prasowa | dodano: 2012-02-15 (15:32) 47 opinii
(fot. Wydawnictwo Remi/ El narco)
A
A
A
Z sześciu furgonetek wysiedli bandyci z kałasznikowami i nakazali wracającym do domu po ciężkim dniu pracy Meksykanom nie opuszczać aut. Następnie zaparkowali dwie białe ciężarówki podobne do tych, jakimi zwykle wozi się banany czy arbuzy, i otworzyli drzwi do ich części ładunkowych. Na szosę, na oczach wstrząśniętych świadków, wyrzucono 35 ciał. Wśród zabitych, z których wielu przed śmiercią torturowano, było dwanaście kobiet i dwoje dzieci.
Zabójcy pracujący dla meksykańskich karteli zaczęli pokazywać publicznie swoje ofiary już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale nigdy nie zrobili tego na taką skalę, jak ostatnio. W roku 2008 świat był zszokowany, gdy bandyci w stanie Jukatan ułożyli stos z dwunastu bezgłowych ciał. W zeszłym roku w styczniu gangsterzy podbili stawkę, wystawiając na widok publiczny piętnaście ciał w nadmorskim kurorcie Acapulco. Konkurujące ze sobą kartele celują w przebijaniu swoich rywali makabrycznością mordów, odkrywane są coraz to większe masowe groby. W maju w stanie Durango z jednego z nich wydobyto ponad dwieście ciał. Jednak gangsterzy zaszokowali społeczeństwo, zatrzymując ruch po to, by przedstawić ludziom wracającym z pracy swoje makabryczne dzieło.
Zgodnie z zasadami, jakie stosują kartele, mordercy z Boca del Rio pokazali pisane na płachtach materiału komunikaty, zwane narcomantas, które przyczepili na samochodach. Koniec z wymuszeniami. Koniec z zabijaniem niewinnych ludzi - widniało na jednym z nich. Komunikat ten sugerował, że zabici należeli do Zetas, gangu dowodzonego przez byłych żołnierzy oddziałów specjalnych armii Meksyku, którzy stworzyli przestępczą armię działającą od Gwatemali aż po granicę z Teksasem. Zetas zajmują się porwaniami i wymuszeniami na ogromną skalę, a gangsterzy z konkurencyjnych karteli twierdzą, że to, co zrobili, było próbą wymierzenia sprawiedliwości i skończenie z plagą, jaką stali się Zetas. Nie pozwalajcie, by zabierali wam pieniądze. Nie płaćcie im za ochronę - głosiła jedna z narcomantas.
To, że kartele uważają się za strażników uciśnionych, nie jest niczym nowym. W stanie Sinaloa, kolebce meksykańskiego narkobiznesu, przemytnicy od wielu lat zabijali rzekomych porywaczy. W stanie Michoacan zbiry kartelu Familia podawali się nawet za ortodoksyjnych chrześcijan, zaprowadzających porządek w myśl zapisów Starego Testamentu. Te same kartele przemycają jednak ogromne ilości narkotyków, a ich opowieści o trosce o ludność są tylko sposobem, by zyskać przewagę nad konkurencją. Nierzadko ich ofiary to niewinni ludzie. Straszny incydent w Boca del Rio zbiegł się ze zjazdem sędziów i prokuratorów z całego Meksyku, mających debatować nad bezpieczeństwem w kraju, które odbywało się w pobliskim hotelu.
Władze przyznały, że niektóre z ofiar miały kryminalną przeszłość. „Zidentyfikowaliśmy część zabitych i ustaliliśmy, że wszyscy notowani byli w naszej bazie danych w związku z porwaniami, wymuszeniami, zabójstwami, handlem narkotykami i innymi przestępstwami”, powiedział Reynaldo Escobar, prokurator generalny stanu Veracruz. Władze przyznały również, że próbują ustalić, czy któreś z ofiar nie zostały uprowadzone z pobliskich więzień. Co typowe dla przestępczości w Meksyku, oddział zbirów, którzy wyrzucił ciała na szosę zbiegł, nim na miejsce zdarzenia przybyli żołnierze piechoty morskiej.
Podczas gdy politycy potępiali incydent w Boca del Rio, prezydent Felipe Calderon bawił w Nowym Jorku, gdzie wystąpił przez generalnym zgromadzeniem Narodów Zjednoczonych mówiąc, że „zorganizowana przestępczość zabija więcej ludzi, w tym młodych, niż wszystkie dyktatury razem wzięte”. Odkąd Calderon objął urząd w grudniu 2006 roku w Meksyku w porachunkach karteli zginęło ponad 40 tysięcy ludzi. Calderon krytykuje Stany nieudolność w kontrolowaniu przepływu broni kupowanej w Stanach i wędrującej w ręce gangsterów w Meksyku. Badania wykazują, że większość broni automatycznej używanej przez meksykańskich kryminalistów została kupiona w amerykańskich sklepach. „Dlaczego przestępcy mają dostęp do kałasznikowów, granatów i wyrzutni rakiet?- pytał Calderon. Narody Zjednoczone muszą zająć się tą kwestią”.
"El Narco" Tytuł oryginału: "El Narco inside Mexico’s Criminal Insurgency"
Autor: Ioan Grillo
Wydawnictwo: Remi, Wydawnictwo, Katarzyna Portnicka Premiera: 22 lutego 2012
Książka autorstwa brytyjskiego dziennikarza pracującego dla meksykańskiej gazety opisuje krwawą walkę baronów narkotykowych o kontrolę nad handlem heroiną, kokainą i marihuaną, a także walkę władz meksyku z przerażającą spiralą przestępczości mafii narkotykowych. Autor wciąga czytelnika narracją i fabularyzowanymi scenami wydarzeń, demonstrując kulisy dramatu, zastraszającej korupcji policji, bezgranicznej bezwzględności przestępców i niewyobrażalnego przepływu milionów dolarów. Będąc w środku Ioan Grillo błyskotliwie definiuję przyczyny wojny narkotykowej, która tylko w ciągu ostatnich pięciu lat pochłonęła prawie 40 tysięcy istnień ludzkich wśród policji, przestępców i ludności cywilnej. Wojny, która spowodowała, że świat usłyszał o 1,5 milionowym mieście Juarez jako najniebezpieczniejszym miejscu na globie.
Polecają Odkrywcy.pl oraz książki.wp.pl







Nasz świat pogrąży się wojnie i chaosie
Co zabiło Majów?
Uzależnienie to choroba mózgu
Odcisk palca zdradza obecność narkotyków
Jak pokroić tort? Matematyczne zagadki Iana ...
Marihuana bez haju 


